Wraz z upłynięciem połowy kadencji Parlamentu Europejskiego, w styczniu, nastąpi zmiana na wielu stanowiskach. Niemal pewne jest już, że stanowisko wiceprzewodniczącego PE straci Janusz Onyszkiewicz (PD). Szefem komisji budżetowej najpewniej nie będzie już Janusz Lewandowski (PO) - potwierdzają w poniedziałek nieoficjalne źródła w PE.
Większość zmian wynika z czystej matematyki, a niekoniecznie oceny pracy danego posła. Zgodnie z przyjętymi zasadami najważniejsze stanowiska otrzymują największe frakcje polityczne w PE, a w nich największe delegacje narodowe. Większość z 54 polskich eurodeputowanych zasiada w mniejszych frakcjach, co w naturalny sposób osłabia ich szanse przy obsadzaniu stanowisk.
W styczniu mija 2,5 roku od rozpoczęcia pracy przez obecny, liczący 732 posłów, Parlament Europejski. Zgodnie z umową między dwiema największymi frakcjami - chadecją (EPP-DE - 264) i socjalistami (PSE - 201), po socjaliście Josepie Borrellu stanowisko przewodniczącego PE obejmie chadecki poseł z Niemiec Hans-Gert Poettering.
Zmiany obejmą też niektórych szefów i zastępców szefów komisji parlamentarnych, szefów frakcji politycznych oraz wiceprzewodniczących Parlamentu europejskiego.
Negocjacje w sprawie obsady stanowisk trwają, ale nikt nie chce ich dziś formalnie potwierdzić.
Matematyka, a dokładnie zmniejszenie z 19 do 15 liczebności polskich posłów we frakcji chadeckiej, spowoduje, że jedno z ważnych stanowisk utraci Platforma Obywatelska. Obecnie zasiadająca w tej frakcji delegacja PO ma aż dwa ważne stanowiska: wiceprzewodniczącym PE jest Jacek Saryusz-Wolski, a Janusz Lewandowski szefem komisji budżetowej, jednej z najważniejszych w PE. W ostatnim czasie z polskiej delegacji w chadecji odeszło aż czterech deputowanych: trzech posłów PSL Piast oraz Paweł Piskorski.
"To nas bez wątpienia osłabiło" - przyznają PAP źródła bliskie polskiej delegacji w EPP-DE i dodają, że z przyjętych przez PE zasad wynika, że stracimy jedno z tych dwóch ważnych stanowisk.
Najpewniej to Lewandowski będzie musiał oddać szefostwo komisji budżetowej. Na stanowisko to największe szanse ma jego niemiecki kolega z frakcji Reimer Boege (CDU). Boege od lat zajmuje się sprawami budżetowymi w PE, m.in. jako sprawozdawca budżetu 2007- 13. Co najważniejsze jednak - ma za sobą aż 49 Niemców we frakcji.
Jeżeli chodzi o Saryusz-Wolskiego - to jak mówią źródła PAP, zapewne zostanie on wiceprzewodniczącym PE, chyba, że w zamian dostanie inne, bardziej znaczące stanowisko. Na przykład wiceprzewodniczącego frakcji chadeckiej. Wbrew powszechnej opinii, ta polityczna funkcja daje większy wpływ na kształtowanie stanowiska PE niż bardziej administracyjna funkcja wiceprzewodniczącego Parlamentu.
Nie jest natomiast tajemnicą, że stanowisko jednego z 14 wiceprzewodniczących PE straci Janusz Onyszkiewicz (PD), który zasiada w trzeciej co do wielkości frakcji liberałów i demokratów (ALDE - 90). Jak powiedziały PAP źródła w ALDE, wynika to z wcześniejszej umowy. "Od początku wiadomo było, że Onyszkiewicz będzie wiceprzewodniczącym PE przez pół kadencji. Ustalono, że potem przypadnie ono łotewskie delegacji w ALDE, która jest liczniejsza niż polska" - powiedziały źródła ALDE. Polska delegacja w ALDE liczy 5 posłów, litewska 7.
Spośród 54 polskich posłów tylko 14 zasiada w dwóch największych frakcjach (10 w chadecji i 15 u socjalistów). Reszta należy do mniejszych grup, albo jest niezrzeszona. Dla porównania, Hiszpania, która także ma w PE 54 posłów, ma w dwóch największych frakcjach aż 48 posłów (po 24 w chadecji i u socjalistów).