Polaków nie stać na zachodnie komputery

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-05-14 00:00

Polaków nie stać na zachodnie komputery

Zachodni dostawcy komputerów biurkowych opanowali około 30 proc. rynku. Od kilku lat sytuacja ta pozostaje w miarę stabilna i nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało w tej kwestii zmienić. Ich komputery są bowiem stosunkowo drogie, a w wielu przetargach publicznych przegrywają ze względu na tzw. krajowe preferencje.

Z roku na rok rośnie w Polsce sprzedaż komputerów PC. Wraz z rozwojem technologii, polepszają się ich parametry, a producenci przetasowują się w rankingach obrazujących udziały w rynku. Właściwie bez zmian pozostają tylko proporcje między łączną sprzedażą wszystkich polskich i zagranicznych producentów. Według różnych szacunków, od kilku lat importowane pecety stanowią od jednej czwartej do jednej trzeciej sprzedawanych w Polsce maszyn tego typu.

— Komputery biurkowe pochodzące z krajowych montowni stanowią około 70 proc. rynku. Maszyny importowane to około 30 proc. Od kilku lat proporcje te pozostają bez zmian. Wahania nie przekraczają bowiem 2-3 proc. udziałów w rynku i raz są korzystne dla krajowych, a innym razem dla zagranicznych dostawców sprzętu PC — podkreśla Grzegorz Chechłacz, szef działu AV, IT, AGD w Instytucie Rynku Elektronicznego.

Zdaniem przedstawicieli branży, świadczy to o dojrzałości rynku. Tym bardziej że zmian nie widać także w udziałach rynkowych przypisywanym dużym i małym producentom.

— Od kilku lat utrzymują się podobne proporcje między łącznymi udziałami w rynku, przypisywanymi dużym producentom i dostawcom tzw. składaków. Nie oznacza to oczywiście, że poszczególni producenci nie wymieniają się miejscami w rankingach, ale utrzymywanie się podobnych proporcji między poszczególnymi grupami dostawców świadczy o dojrzałości rynku — uważa Piotr Podlawski, wiceprezes ds. marketingu i sprzedaży w firmie JTT Computer, produkującej komputery pod marką Adax.

Przyjdą zmiany

Zdaniem naszych rozmówców, niebawem ta stabilna sytuacja może się zmienić. Niektóre firmy montujące pecety w liczbie nie większej niż 10 tys. sztuk rocznie już zapowiedziały wycofanie się z tego typu działalności. Duzi dostawcy przepowiadają więc zwiększenie się ich udziałów w rynku.

— Oczywiście, że mali dostawcy nigdy nie wypadną z rynku. W Stanach Zjednoczonych mali dostawcy dysponują blisko 30-proc. udziałem w rynku. W Polsce też zaczną tracić znaczenie. Wpłynie na to skierowanie komputerów do sprzedaży w sieciach retailowych. Sprzedaje się tam bowiem tylko sprzęt z firm mogących zapewnić odpowiednią skalę dostaw. Oczywiście nie jest to na razie bardzo znaczący kanał dystrybucji. Dla nas stanowi około 10 proc. sprzedaży. Przy naszych udziałach w rynku szacowanych na nieco ponad 9 proc. daje to jednak 1 proc. całego rynku. Jeżeli podobne proporcje występują u innych największych dostawców sprzętu PC, to znaczy, że w supermarketach sprzedaje się już kilka procent komputerów, które znajdują w Polsce nabywców — tłumaczy Piotr Podlawski.

Szansa polskich fabryk

Większość naszych rozmówców uważa, że miejsce producentów tzw. składaków zajmą krajowe montownie przemysłowe, a nie zagraniczne koncerny. Lokalne marki są bowiem nad Wisłą równie poważane jak międzynarodowe koncerny.

— Widziałem badania, z których wynikało, że marka Optimus jest u nas bardziej rozpoznawalna niż IBM. Taka pozycja lokalnej marki zdecydowanie różni Polskę od pozostałych krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Poza tym komputery nasze i Optimusa są tańsze od porównywalnych produktów międzynarodowych koncernów — twierdzi Piotr Podlawski.

— Zachodni dostawcy często podkreślają, że ich komputery są co prawda droższe, ale za to prezentują wyższą od polskich jakość. Podobnie ma być z serwisem. Są to jednak bardzo dyskusyjne stwierdzenia. Wie o tym każdy, kto miał okazję zetknąć się z tymi produktami i ich serwisem — dodaje pragnący zachować anonimowość analityk rynku IT.

Nawet sami przedstawiciele zachodnich potentatów branży przyznają, że nie mają wielkich szans na podbicie lokalnego rynku. Dużą część sprzedaży sprzętu PC stanowią bowiem zamówienia publiczne, a w ich przypadku preferuje się sprzęt krajowy.