Mężczyźnie, który był odpowiedzialny za likwidację majątku Konsorcjum Taborowego, małopolska policja postawiła zarzut wyrządzenia tej spółce znacznych strat - poinformowała w piątek PAP kom. Sylwia Bober-Jasnoch z biura prasowego małopolskiej policji. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Likwidator, wbrew obowiązującym procedurom, sprzedał bez przetargu 66 lokomotyw za 6 mln zł. Według biegłych powołanych przez policję, były one warte co najmniej 33 mln zł.
Konsorcjum Taborowe SA zostało powołane w 1999 r. Większościowe udziały miało w nim PKP SA, które wniosło do spółki majątek w postaci 66 sprawnych i 21 zepsutych lokomotyw. Resztę udziałów miało dziewięć innych firm.
Konsorcjum miało dbać o tabor, zdobywać środki na jego utrzymanie i remonty. Jednak w 2002 r. zdecydowano o jego likwidacji. Na likwidatora wyznaczono długoletniego pracownika PKP.
Miał on sprzedać majątek spółki po korzystnej cenie i uregulować ewentualne długi, ale według ustaleń policji, zamiast ogłosić przetarg na sprzedaż lokomotyw, prowadził negocjacje z 9 firmami - udziałowcami konsorcjum.
"Powołał biegłego, który sprawne lokomotywy wycenił na około 1 mln zł za sztukę, a niesprawne na kwoty od 180 do 900 tys. zł. W czerwcu 2004 r. mężczyzna, znając opinię biegłego, podpisał umowę sprzedaży 66 lokomotyw za niecałe 6 mln zł" - powiedziała PAP kom. Bober - Jasnoch.
Prokuratura zastosowała wobec mężczyzny dozór policyjny, ma on także zakaz opuszczania kraju i zatrzymany paszport.