Zapowiedzią spadku na giełdach amerykańskich była informacja, że Micron Technology (producent pamięci) podał stratę większą od prognozowanej. To wpłynęło na spółki z sektora i wzmocniło obawy o następne ostrzeżenia typowe dla tej pory roku. Jakby na potwierdzenie tych obaw największy europejski producent urządzeń do produkcji półprzewodników — ASML Holding — oświadczył, że ma zamiar zwolnić około 20 proc. załogi z powodu spadku popytu na swoje produkty. To z kolei negatywnie wpłynęło na Intela, który jest odbiorcą ASML.
Całą sesję w USA byki walczyły o utrzymanie indeksów nad średnimi 45-sesyjnymi. Ta sztuka prawie się udała, co w złej atmosferze geopolitycznej jest poważnym sukcesem. Niepokojące było, że rósł wolumen. Po sesji wyniki podała Oracle i Palm. W obu przypadkach były słabe, ale lepsze od prognoz, a na tym polega gra, by było lepiej niż oczekują analitycy. Obie spółki rosły w handlu posesyjnym, co pociągnęło do góry sektor TMT i dawało nadzieję na odbicie.
W geopolitycznym otoczeniu rynków trwa wojna na przecieki. New York Times poinformował, że prezydent G.W. Bush ma wydać oświadczenie, w którym uzna raport Iraku za niekompletny. Oznaczać to będzie, że według USA Irak nie wypełnił rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak Associated Press podał, że prezydent potępi niepełny raport Iraku, ale nie oświadczy, że to jest złamanie rezolucji RB ONZ i będzie nadal prowadził konsultacje. Wydaje się to bardziej prawdopodobne, bo USA zależy na poparciu przynajmniej krajów NATO, a najlepiej Rady Bezpieczeństwa ONZ. Poza tym Wielka Brytania wczoraj oświadczyła, że Irak nie złamał rezolucji. Cały ten szum informacyjny zapewniał jedno: niepewność.
W środę indeksy w Eurolandzie niebezpiecznie zbliżyły się do poziomów, których przełamanie grozi testowaniem październikowych minimów, ale wyniki Oracle i Palm pozwoliły początkowo na wzrosty. Potem zrobiło się bardzo nieciekawie, a XETRA DAX testował poziom 3000 pkt. Być może był to częściowo wpływ tego, że instytut Ifo obciął znacznie prognozy wzrostu w Niemczech na ten i przyszły rok. Nieco poprawiły sytuację dane o produkcji przemysłowej w Eurolandzie, ale to była tylko chwila. DAX przełamał krytyczne wsparcie na 3000 pkt i rozpoczęły się duże spadki w Eurolandzie.
Pozytywne otwarcie w USA natychmiast wywołało wzrosty i od dalszego ciągu sesji zależało, czy DAX pokona 3000 pkt. Indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) był lepszy od prognoz, co pozwala mieć nadzieję, że sesja zakończyła się pozytywnie. Dziś o 14.30 zostanie podany ostateczny odczyt amerykańskiego PKB (prognoza 4,0 proc.), ale nie można spodziewać się żadnej reakcji rynku.
Od początku nasz rynek zachowywał się bardzo słabo i niepewnie, co po środowym prysznicu było całkiem zrozumiałe. Nie wiadomo było, czy te fundusze, które chciały sprzedać już sprzedały, czy nie. Wygląd indeksów mówił wyraźnie, że to nie koniec spadków. Opory są poważne, a obroty były nadal duże. Wydawało się, że posiadacze akcji tylko czekali, by je sprzedać na odbiciu przed świętami. Jednak rynek, w porównaniu ze środą zachowywał się całkiem spokojnie, co sugerowało, że wcale nie będzie tak źle. Dopiero przełamanie 3000 pkt przez DAX zaowocowało małą, ale krótką paniką, po której nastąpiło odrabianie strat. Miałem wrażenie, że znowu OFE rządzą rynkiem, co na tym etapie jest dużym plusem.
Wczoraj Fed z Filadelfii miał ogłosić swój raport i indeks opisujący gospodarkę regionu, co mogło mieć wpływ na notowania w USA. Dziś na naszym rynku już powinno być spokojnie. Kto miał sprzedać przed świętami, już to zrobił. Nie musi to oznaczać wzrostów, ale uspokojenie i małe ruchy indeksów.