Polityka nie podcięła złotego

Marek Rogalski
opublikowano: 2006-04-07 00:00

Wbrew obawom wielu analityków czwartek nie przyniósł dalszego osłabienia złotego, a notowania euro nie zdołały pokonać psychologicznego poziomu 4 zł. W efekcie po południu za wspólną walutę płacono 3,96 zł, a za dolara 3,24 zł.

Poprawa klimatu wokół złotego to reakcja na informacje, jakie napłynęły w południe z Sejmu, a których tak naprawdę można się było spodziewać. Od kilku dni widać, że Prawo i Sprawiedliwość nie rwie się do koalicji z Samoobroną.

Dlatego rynek bardzo dobrze odebrał złożoną przez Platformę Obywatelską propozycję współpracy z PiS, mimo że ma się ona koncentrować tylko na ustawach. Rządząca partia nie wydaje się zadowolona z takiej propozycji — zdaniem Jarosława Kaczyńskiego kolejny „pakt stabilizacyjny” na kilka miesięcy nie rozwiązuje problemu braku silnych rządów. Wydaje się jednak jedynym rozsądnym wyjściem. I choć nie zapewni tak koniecznej stabilizacji (oba ugrupowania dalej mogą bawić się w kotka i myszkę), to powinien przynieść wyczekiwane przez inwestorów uspokojenie nastrojów.

Rynkom wschodzącym „przysłużył” się wczoraj Jean-Claude Trichet, szef ECB. Chociaż zgodnie z oczekiwaniami stopy pozostały na niezmienionym poziomie 2,5 proc., to dalsza treść komunikatu banku odbiegała od tego, czego oczekiwali inwestorzy. Znikło pojawiające się ostatnio sformułowanie o konieczności zachowania czujności przez ECB, co wielu inwestorów odebrało jako zmniejszenie prawdopodobieństwa podwyżki stóp w maju. Teraz rynek spodziewa się jej w czerwcu. Doprowadziło to do gremialnego odwrotu od europejskiej waluty. Atrakcyjny znów jest dolar, chociaż dopiero piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy pokażą czy słusznie.