Medyczna spółka chce powiększyć sieć i przegonić Enel- Med. Rywal studzi jego zapał.
Polmed, notowana na warszawskiej giełdzie sieć klinik medycznych, wraca do planów akwizycyjnych. Mimo że spółka na początku tego roku wycofała się z przejęć placówek o podobnym profilu, zmieniła zdanie. Na oku ma przychodnię w Warszawie, którą chce kupić w tym roku.
— Będzie to czwarta placówka w stolicy. Obecnie prowadzimy jedną przychodnię, ale pracujemy nad uruchomieniem kolejnych — przy ulicach Kijowskiej oraz Puławskiej — mówi Radosław Szubert, prezes Polmedu.
W czerwcu na GPW zadebiutuje konkurent — warszawski Enel-Med. Polmed chce go dogonić w wielkości sieci.
— Do końca 2012 r. gęstość sieci Polmedu będzie większa niż Enel-Medu — zapowiada Radosław Szubert.
Według Adama Rozwadowskiego, prezesa Enel-Medu, przed Polmedem trudne zadanie.
— Ma sześciokrotnie mniejsze przychody od nas. W Warszawie jest jeszcze miejsce na nowe placówki, jednak zdobywanie klientów bardzo niskimi cenami na dłuższą metę nie jest dobrym posunięciem — uważa Adam Rozwadowski.
Oprócz przychodni na celowniku Polmedu jest spółka z segmentu wysokich technologii medycznych z przychodami sięgającymi 10 mln zł.
— Możliwe, że w tym roku trafi pod nasze skrzydła —zapowiada Radosław Szubert.
W 2010 r. spółka zarezerwowała około 14 mln zł na przejęcia. Z akwizycji nic nie wyszło, bo firma nie znalazła pomiotów z minimum 5-procentową rentownością i przychodami rzędu 14 mln zł.
— I rozsądnie wycenianych — dodaje Radosław Szubert.
Polmed może się pochwalić 12,8-procentową rentownością. Przychody, dzięki ostatnio podpisanym umowom, mają wzrosnąć o ponad 30 proc. Spółka wygrała ostatnio dwa przetargi na świadczenie usług pracownikom PGNiG. Dzięki umowom do kasy spółki w ciągu dwóch lat trafi około 5,8 mln zł. Polmed walczy jeszcze w pozostałych konkursach ogłoszonych przez gazowego potentata.
— Liczymy na kolejną umowę — mówi Radosław Szubert.
Dodaje, że na wyniki wpływa też szybki rozwój nowych placówek.
— Oczekiwaliśmy, że od otwarcia będą potrzebowały 9-12 miesięcy, aby działać na pełnych obrotach. Wystarczyło 7 miesięcy — mówi Radosław Szubert.
Sieć przychodni miała w pierwszym kwartale 6,8 mln zł przychodów (wzrost o 21 proc. r/r) oraz 1 mln zł zysku netto (spadek o 22 proc).