Blisko 1,1 tys. mieszkań sprzedał w 2011 r. Polnord, deweloper z portfela Prokom Investments. Choć warunki na rynku mieszkaniowym w 2012 r. mają być trudniejsze, to ambicją Bartosza Puzdrowskiego, prezesa spółki, jest powtórzenie wyniku.
— Jeśli spełnią się zapowiedzi analityków rynku mieszkaniowego i ceny metra rzeczywiście spadną o kilka procent, to nawet przy utrzymaniu podobnej sprzedaży wartościowo rynek spadnie. Będziemy to neutralizowali skalą i oszczędnościami. Załamania popytu nie widzimy, w styczniu sprzedaliśmy o 40 proc. więcej mieszkań niż przed rokiem — mówi Bartosz Puzdrowski.
Projekty na rynek
Sprzedaż w sporej mierze jest zależna od podaży. By ją zapewnić, Polnord chce powiększać liczbę projektów, także w nowych miastach: Krakowie, Katowicach czy Poznaniu. — Szansą dla silnych deweloperów są nieruchomości spółek, które nie mają płynności, by prowadzić projekty, a mają zaciągnięte kredyty. Banki muszą zacząć czyścić bilanse. Sposobem wyjścia z takich inwestycji będzie przejęcie ich od dłużników i zrealizowanie projektu z silnym partnerem. Bank odzyska swój dług, choć w nieco dłuższym horyzoncie.
Jego partner — deweloper — dostanie częściowo przygotowany projekt, w który nie będzie musiał silnie angażować się kapitałowo. Chcemy w takie partnerstwa wchodzić — tłumaczy prezes Polnordu.
Polnord negocjuje przejęcie projektu centrum handlowego w jednym z miast wojewódzkich północnej Polski. Jego właściciel ma problemy z uzyskaniem finansowania najemców. O wysypie takich projektów mówiło się od początku kryzysu w 2008 r., jednak dotąd banki wspierały dłużników, choćby oferując im spłacanie samych odsetek. Czy tracą cierpliwość?
— Słychać takie pogłoski, choć na razie żadnych konkretów. Banki robiły odpisy na zagrożone wierzytelności, myślę więc, że już są gotowe przejmować działki i je sprzedawać. Przełom powinien nastąpić w tym roku — mówi Wojciech Okoński, prezes dewelopera Robyg.
Banki bez rozgłosu
Dotychczas banki nie wchodziły w inwestycje deweloperskie, a trudne działki po prostu sprzedawały, choć takie sytuacje były rzadkością.
— Jestem daleki od twierdzeń, że na rynku pojawi się dużo przygotowanych inwestycji. W sektorze komercyjnym nie widzę takich sytuacji, prędzej w mieszkaniowych. To nie będzie łatwy rok, bo koszt finansowania wzrósł, zatem mniej projektów będzie mogło się rozpocząć i mniej osób dostanie kredyt na mieszkanie — mówi Marek Koziarek, dyrektor zarządzający departamentu nieruchomości komercyjnych Banku Pekao.
Jak mówi Aleksander Loster z firmy Cushman & Wakefield, zniecierpliwienie może ogarnąć samych udziałowców dewelopera, który ma problemy z uzyskaniem kapitału i nie widzi perspektywy, w której mógłby podjąć budowę.
— Dotychczas zdarzały się pojedyncze przypadki, że wspólnie z bankiem analizowaliśmy potencjał działki „z problemami”. Jednak to było raczej sondowanie możliwości sprzedaży niż determinacja, by ją przeprowadzić. Zresztą żaden bank nie będzie skłonny do mówienia o takich sytuacjach głośno, bo zależy mu na uzyskaniu jak najwyższej ceny. Uważam, że faktycznie takie okazje się pojawią, choć nie masowo — mówi Aleksander Loster.
Konkurencja o pieniądz
Presja na zwiększanie kapitałów własnych banków spowoduje, że będą one zmniejszały swoje sumy bilansowe.
— Dlatego będą wychodziły ze złych projektów. O finansowanie i refinansowanie jest coraz trudniej. Tylko w 2012 r. w Polsce zapadają kredyty nieruchomościowe na około 2 mld EUR. Już zdarza się, że banki odmawiają refinansowania na dotychczas kredytowane nieruchomości. To oznacza, że te projekty zostaną wystawione na sprzedaż lub uzyskane gdzie indziej refinansowanie będzie sporo niższe — mówi Radosław Popko, szef finansowania nieruchomości w Polsce banku Berlin Hyp.
Warsztaty
Więcej na temat zmian prawnych w obszarze inwestycji na rynku nieruchomości dowiedzą się Państwo podczas warsztatów, które odbędą się 28-29 lutego w Warszawie. Szczegóły: konferencje.pb.pl 22 333 97 77.