Roboty mają po pachy, bo wiele firm wciąż umieszcza w umowach zapisy działające na niekorzyść klientów. Pozwy otrzymało już kilkaset firm, w tym biur podróży, sklepów online, biur tłumaczeń i dostawców internetu. Dzięki Lexusowi w rejestrze klauzul niedozwolonych UOKiK znalazło się 50 zapisów łamiących prawa konsumentów. Stowarzyszenie wygrało sprawy sądowe m.in. z DHL, PKO BP, PKN Orlen, Polską Żeglugą Bałtycką, Rainbow Tours.
Z naszych ustaleń wynika, że ostatnio Lexus wziął się za umowy bankowe. Idea, która przyświeca działalności poznańskich prawników, jest pożyteczna. Rzecz w tym, że prawnicy rzadko pracują dla idei.
Prawnicy Lexusa wyszukują w umowie handlowej (lub dołączonym do niej regulaminie usług) zapis naruszający prawa konsumentów, po czym kierują pozew do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o uznanie go za tzw. klauzulę niedozwoloną. Lexus w pozwie wnosi o wydanie wyroku zaocznego, na posiedzeniu niejawnym i rozpatrzenie sprawy pod nieobecność powoda lub jego pełnomocnika. Wnosi też o zasądzenie na swoją rzecz kosztów zastępstwa procesowego (urzędowe 360 zł). To jednak mała kwota w porównaniu z kosztami, jakie pechowy przedsiębiorca będzie musiał ponieść w przypadku przegranej sprawy: wpisu sądowego (około 600 zł) i publikacji wyroku w Monitorze Sądowym i Gospodarczym (około 1000 zł).
Pół biedy, jeżeli chodzi o jeden pozew. Lexus potrafi jednak doszukać się w jednej umowie kilku, a nawet kilkunastu kruczków i każdy z osobna zaskarżyć, a wtedy zasądzone kwoty mogą sięgnąć kilku tysięcy złotych.
Więcej we wtorkowym "Pulsie Biznesu".