Wiele firm, doceniając kompetencje naszych pracowników, lokuje w Polsce swoje centra, świadczące usługi na cały świat.
Wielu praktyków branży konsultingowej uważa, że polskie firmy nie mają szans na walkę z bardziej doświadczonymi zagranicznymi rywalami. Jednak są przykłady, że mają — i to spore.
— Paradoksalnie, skutkiem pewnego zapóźnienia jest to, że przeskoczyliśmy o jedną epokę informatyczną kraje Zachodu w najnowszych osiągnięciach na styku IT i biznesu. Bez straty czasu, od razu zaczęliśmy korzystać z najnowszych rozwiązań. Ciągle zaś polscy specjaliści IT są tańsi od zachodnich — przy podobnym stylu pracy i wysokiej jakości usług. W tym bijemy na głowę np. specjalistów z Azji — zauważa Maciej Mazuruk, dyrektor działu konsultingu w BCC.
Część rodzimych firm, by zaistnieć na rynkach zagranicznych, otwiera oddziały lub przejmuje mniejsze podmioty. Inne — ściśle kooperują z międzynarodowymi koncernami. A dobre doświadczenia ze współpracy owocują realizacją projektów obejmujących nieraz spółki w kilku krajach.
— Przykład? Antalis, największy europejski dystrybutor papieru, zlecił naszej firmie wdrożenie SAP w 4 krajach Europy Środkowej. Inny klient bardzo dobrze ocenił nasz projekt w Polsce. Zaowocowało to kontraktem w jednym z krajów bałkańskich oraz wdrożeniem SAP na Dalekim Wschodzie — wylicza Maciej Mazuruk.
Inny przykład? Krakowskie centrum badawczo-rozwojowe Apriso, amerykańskiego dostawcy systemów IT do zarządzania produkcją, jest dziś strategicznym ośrodkiem koncernu.
— 70 proc. prac nad nowym produktem prowadziliśmy w krakowskim centrum. To był strzał w dziesiątkę. Polscy informatycy nie tylko rozwijają system, ale też prowadzą jego wdrożenia w tak odległych krajach, jak Meksyk i Japonia — zapewnia Dariusz Kudzia, prezes Apriso Polska.
Takich przykładów jest i będzie coraz więcej, bo polska myśl informatyczna zdobywa w świecie uznanie. Młode pokolenie informatyków wygrywa prestiżowe zawody, a doświadczeni menedżerowie obejmują kluczowe stanowiska w międzynarodowych koncernach, odpowiadając za całe regiony Europy.
— Ważne, by w ślad za sukcesami polskich informatyków poszły publiczne środki na wsparcie budowy innowacyjnej gospodarki — dodaje Dariusz Kudzia.
