Polscy przedsiębiorcy pokazują pazur

Małgorzata Grzegorczyk, Eugeniusz Twaróg, GRA
opublikowano: 30-11-2011, 00:00

Rośnie grono firm, które chcą inwestować za granicą. Samorząd Wrocławia, agencja inwestycji, a teraz wielki bank śpieszą im z pomocą

Integer, prywatna poczta notowana na giełdzie, jest wyceniana przez inwestorów na prawie 600 mln zł. Jej plany inwestycyjne są znacznie większe niż obecna kapitalizacja. Co ważne — sięgają daleko poza granice Polski.

— Z naszymi paczkomatami wchodzimy do Chile, Arabii Saudyjskiej, Hiszpanii i Rosji. Przez cztery lata zamierzamy rozlokować na świecie 16 tys. maszyn za 350 mln EUR — zapowiada Rafała Brzoska, prezes Integera.

Integer nie będzie wyjątkiem.

— Widać coraz większe zainteresowanie polskich firm nowymi rynkami za granicą — przejmują przedsiębiorstwa bądź rozpoczynają działalność od zera. To nie są pojedyncze przypadki, ale to dopiero początek. Mówimy już o kilkudziesięciu firmach z każdego segmentu rynku: od małych i średnich do największych. Kryzys jest dobrą okazją dla silnych przedsiębiorstw na ekspansję i udział w podziale zagranicznych rynków. Rywale są osłabieni, mają wyższe koszty i są mniej konkurencyjni — mówi Sławomir Sikora, szef Citi Handlowego.

Za słowami bankowca idą czyny. Bank przygotował ofertę emerging market champions dla tych firm, które zdecydowały się wyjść poza Polskę. O tym, że rodzimi przedsiębiorcy są bardziej aktywni, świadczą też dane. Aż o 1,5 mld EUR (6,75 mld zł) więcej (r/r) zostawiły w pierwszych trzech kwartałach 2011 r. rodzime spółki za granicą — inwestycje wyniosły niemal 3,8 mld EUR, podczas gdy po trzech kwartałach 2010 r.

— 2,3 mld EUR (dane NBP), co oznacza wzrost o 65 proc. Historia pokazuje, że czwarty kwartał jest najlepszy, więc jest szansa na rekord.

Hans pracuje u Jana

Polskie firmy widać np. w Niemczech, gdzie w tym roku nasi inwestorzy zostali docenieni przez niemieckie otoczenie gospodarcze. Polska firma Secespol została (obok firm z Japonii i USA) wyróżniona przez agencję NRW.Invest promującą inwestycje w Nadrenii Północnej-Westfalii. Ten producent wymienników ciepła jako pierwsza polska firma został uznany za firmę o dużym potencjale rozwoju, która może mieć istotny wpływ na gospodarkę regionu Nadrenii Północnej. Z kolei z badania Izby Przemysłowo-Handlowej z Düsseldorfu wynika, że to Polacy prowadzą wśród inwestorów zagranicznych w tym rejonie.

— Zgłaszają się do nas burmistrzowie miast, które chcą się prezentować potencjalnym inwestorom z Polski. Tubądzin, producent płytek ceramicznych, wykupił upadającą niemiecką firmę Korzilius, takiego kafelkowego Mercedesa w branży płytek stosowanych na zewnątrz budynków. Zamiast go zamknąć, a maszyny wywieźć do Polski, czego obawiali się niemieccy pracownicy, zainwestował kolejne miliony w rozwój firmy — opowiada Małgorzata Wejtko, I radca w konsulacie generalnym RP w Kolonii.

Kryzys to szansa

Polscy przedsiębiorcy czują, że nadszedł ich czas.

— Rośnie pozytywny klimat dla inwestycji polskich firm za granicą. Są zdrowsze, nie zarażone poprzednim kryzysem, wyniki spółek giełdowych za III kw. były dobre, nasze firmy generują gotówkę. Gdy skończą się akwizycje w kraju, zaczną rozglądać się za zagranicznymi podmiotami. Kryzys może być dużą szansą, żeby zdywersyfikować strategię i wyjść głównie na kraje ościenne — mówi Rafał Brzoska.

— W przyszłym roku chcemy wejść do Czech i Niemiec. W naszej branży trzeba mieć lokalną jednostkę, żeby zdobyć fundusze. Taki rozwój jest czymś naturalnym — mówi Michał Dusiński, prezes Studia Animacji Xantus, które dostarcza animację, komputerowe efekty specjalne czy usługi postprodukcyjne.

Xantus jest jednym z dziesięciu Polskich Championów. To grupa firm, które weszły do przygotowanego w tym roku przez miasto Wrocław programu wspierającego ekspansję zagraniczną lokalnych spółek. Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, przeznaczył na niego 1 mln zł.

— Pierwsza firma poprosiła nas właśnie o wsparcie w inwestycji za granicą. Będzie to pierwszy projekt, w którym będziemy pomagać inwestorowi — mówi Tomasz Gondek, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która nadzoruje program.

Scenariusze pomocy

Do Wrocławia dołączyła Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), która rozpoczęła pilotażowy program wspierania polskich inwestorów w sześciu krajach. PAIIZ zamierza tworzyć w regionach modele na wzór wrocławskich czempionów. Polskim firmom pomaga też Bank Gospodarstwa Krajowego, który w przypadku budowy fabryki i eksportu z Polski usług budowlanych czy linii produkcyjnych może zaoferować kredyt eksportowy. Z kolei Citi chce zapewnić przedsiębiorcom usługi świadczone przez Polaków na rynkach, na których dużo inwestują. Dziś bank ma np. China Desk, czyli dedykowany zespół pomagający chińskim inwestorom, z przedstawicielami w Londynie, Nowym Jorku, Brazylii, Algierii, Republice Południowej Afryki i Londynie. Rozwijana jest siatka ludzi obsługujących firmy z Indii i Korei Południowej.

— Polish Desk to realny scenariusz w ciągu pięciu lat. Na pewno będziemy to testować, wysyłać kogoś z Polski na krótkie staże. Przydałby się polski przedstawiciel w Chinach, Rosji, USA i oczywiście Niemczech. W tym roku zapadną decyzje, które firmy będą pierwszą grupą czempionów — mówi Jacek Czerniak, dyrektor departamentu klientów globalnych w Citi Handlowym.

Trendu nie widać

Nie wszyscy jednak widzą w tym roku ten sam trend, co Citi Handlowy. — Nie obserwujemy wśród naszych klientów szczególnego zainteresowania przejęciami za granicą. Zdarzają się pojedyncze przypadki, ale na pewno nie jest to tendencja — mówi Piotr Wiła, dyrektor pionu bankowości inwestycyjnej BZ WBK.

— Citi Handlowy wprowadził ofertę dla polskich firm i dopiero szuka klientów, dlatego prezes mówi o trendzie — uważa przedstawiciel innego banku.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Z danych UNCTAD wynika, że od stycznia do maja liczba fuzji i przejęć zrealizowanych przez polskie firmy nie była szczególnie wysoka (5 wobec 21 przez cały 2010 r.). Projektów budowy fabryk od podstaw było w okresie styczeń-kwiecień tylko 9 wobec 38 w ubiegłym roku. Piotr Jabłoński, dyrektor zarządzający bankowości korporacyjnej w Raiffeisen Bank Polska, uważa, że poprzedni kryzys stworzył okazję do wyjścia na wcześniej niedostępne dla polskich firm rynki. Szansa nie została jednak w pełni wykorzystana, bo zawarto niewiele transakcji.

— Organizowaliśmy misje handlowe dla klientów, m.in. do Chin. Banki chętnie udostępniały firmom środki na sfinansowanie przejęć. Jednak okazało się, że dla wielu z nich perspektywy rozwoju na polskim rynku były dużo lepsze niż na rynkach zachodnich. Inne czekały na rozwój wydarzeń. I może rzeczywiście warto było zaczekać, biorąc pod uwagę obecny kryzys — mówi Piotr Jabłoński.

Właśnie ze względu na pogłębiające się problemy strefy euro spodziewa się, że rynek przejęć w najbliższych miesiącach czeka stagnacja. — W perspektywie 6-12 miesięcy mogą jednak pojawić się ciekawe okazje i transakcje — mówi Piotr Jabłoński.

Także z opublikowanego w wakacje badania Deloitte wśród dyrektorów finansowych polskich firm wynikało, że głównym źródłem wzrostu będzie, ich zdaniem, rynek krajowy (79 proc. odpowiedzi). Eksperci Deloitte uznali za dziwne i raczej negatywne zjawisko, że firmy nie chcą wykorzystać kryzysu do ekspansji międzynarodowej.

OKIEM EKSPERTA

Mamy atuty, ale szału nie będzie

MATEUSZ WALEWSKI

ekonomista PwC

Polskie firmy nie mogą się rozwijać wystarczająco szybko w Polsce, więc wychodzą za granicę. Z naszych badań wynika, że wybierają przede wszystkim kierunki wschodnie, najczęściej inwestują w krajach sąsiednich i kupują pakiety akcji. Nie generalizowałbym jednak, bo każdy inwestor dopasowuje swój model biznesowy do każdego kraju. Polskie firmy mają kilka niezaprzeczalnych atutów: po pierwsze — brak obaw przed ekspansją, po drugie — na wschodzie Europy silną markę, po trzecie — Polacy są elastyczni i szybko podejmują decyzje w warunkach niepewności, bo wyrośli w warunkach transformacji. W porównaniu z europejskimi spółkami polskie firmy mają więcej zaoszczędzonych pieniędzy, więc będą korzystać z okazji, które przynosi kryzys. Podejrzewam, że okazji będzie coraz więcej, ale nie oczekuję boomu w najbliższym roku. Jeśli kryzys się pogłębi, polskie firmy będą miały problem z kredytowaniem, wejściem na giełdę czy dowolnym sposobem zdobycia pieniędzy. Od 2007 r. do dziś wartość polskich inwestycji zagranicznych była dość stabilna i wynosiła po 4 mld EUR rocznie. W tym czasie na świecie ich poziom bardzo spadł, choć np. Chiny trzykrotnie zwiększyły inwestycje zagraniczne.

65 proc. O tyle po trzech kwartałach tego roku wzrosły (r/r) zagraniczne inwestycje polskich przedsiębiorców. Wyniosły 3,793 mld EUR.

Przejęcia pod flagą biało-czerwoną

Boryszew

Kontrolowana przez Romana Karkosika grupa już w 2010 r. zaczęła inwestować w branży automotive. Strategia zakłada przejęcia międzynarodowych producentów komponentów samochodowych, którzy wcześniej przeinwestowali i dziś najczęściej mają finansowe kłopoty. W tym roku przejęła AKT i Theysohn.

BSC Drukarnia Opakowań

Firma podpisała w październiku list intencyjny w sprawie przejęcia rosyjskiej firmy Promis, jednego z największych w tym kraju producentów opakowań dla branży farmaceutycznej. Wartość transakcji to około 8 mln EUR.

KGHM

Miedziowy gigant inwestuje w zagraniczne złoża metali. W ubiegłym roku kupił udziały w aktywach w Kanadzie, teraz ma na oku projekt w Ameryce Łacińskiej. Prezes Herbert Wirth deklarował ostatnio, że druga transakcja zostanie zawarta jeszcze w tym roku.

Polpharma

Największa polska firma farmaceutyczna, kontrolowana przez Jerzego Staraka, przejęła w tym roku trzy firmy, w tym dwie za granicą. W maju kupiła turecką spółkę marketingowo- -sprzedażową Cenovapharma, a we wrześniu kazachskiego producenta leków, notowanego na giełdzie.

Medort

Spółka zaopatrująca placówki medyczne w sprzęt rehabilitacyjno-ortopedyczny w lipcu kupiła Rehab, lidera dystrybucji produktów rehabilitacyjnych na rynku węgierskim.

PZ Cormay

Producent odczynników i dystrybutor sprzętu medycznego kupił w lipcu za ponad 26 mln zł irlandzką firmę Innovation Enterprise z branży diagnostyki medycznej. Na celowniku Cormaya jest obecnie spółka amerykańska.

CEPD

Spółka z grupy Pelion (dawniej PGF), odpowiedzialna za sprzedaż detaliczną, kupiła

w lipcu na Litwie sieć apteczną Litfarma Vaistine mającą 65 placówek. Zapłaciła za nią 16,3 mln zł.

Ferro

W kwietniu producent i dystrybutor armatury sanitarnej i instalacyjnej sfinalizował przejęcie czeskiego Novaservisu, konkurencyjnej firmy z branży. Za 100 proc. udziałów giełdowa spółka zapłaciła 191 mln zł.

Stomil Sanok

Producent gumowych uszczelnień, m.in. dla motoryzacji, budownictwa i branży AGD, złożył ofertę zakupu 100 proc. akcji firmy Kaufil Sealing Technologies. Hiszpańska spółka specjalizuje się w produkcji systemów uszczelnień karoserii montowanych w autach osobowych.

Izo-Blok

Chorzowski producent polipropylenu spienionego, służącego m.in. do produkcji pochłaniaczy energii czy siedzeń samochodowych, chce przejąć Fagerdala Automotive, niemiecką spółkę z tej samej branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Eugeniusz Twaróg, GRA

Polecane