Karin Tomala: Polska naprawdę udanie pokazała się we Frankfurcie
Od zakończenia największych na świecie Targów Książki we Frankfurcie upłynęło już trochę czasu, ale ponieważ Polska odniosła tam autentyczny sukces — warto jeszcze do tej gigantycznej imprezy powrócić. Ponad 7 tys. wystawców z całego świata zaprezentowało 377 tys. książek, z czego 91 tys. było nowymi tytułami. W honorowym pawilonie targowym umieszczona była w tym roku ekspozycja polska. Inaczej niż na EXPO 2000 w Hanowerze, gdzie Polska zaprezentowała się raczej tradycyjnie — w drewnianych dworkach i z katolicką tradycją rodziny — we Frankfurcie zaskoczenie było całkowite. Niemieckie środki przekazu uznawały zgodnie, iż sukces Polski był większy niż Węgier — honorowego gościa w roku 1999.
CO BYŁO powodem, iż Polska została tak pozytywnie oceniona? Odpowiedź wypadnie raczej prozaicznie. Niemieccy zwiedzający na pewno nie spodziewali się tak efektownej prezentacji. Wędrujący po pawilonie goście nie mogli wyjść ze zdziwienia. Polskie wydawnictwa ukazały to, co się dzieje w duchowym życiu kraju. A dzieje się wiele i przeczy to stereotypom, jakie są jeszcze obecne w opinii publicznej w Niemczech — i to nie tylko przy stoliku w piwiarni.
ZASKOCZENIE zwiedzających można tłumaczyć, iż na co dzień postrzegają to, co ma niekiedy mało wspólnego z retoryką o znaczeniu stosunków bilateralnych. Polacy zaczynają szanować swego zachodniego sąsiada, ale w Niemczech nadal — choć brzmi to dla polskiego ucha ostro i niesprawiedliwie — zajmują najniższe lokaty w skali popularności. W wielu niemieckich głowach — jak pisał pewien znany dziennik — zakorzenił się obraz Polaka jako złodzieja samochodów, pracującego nielegalnie, oszusta i osobnika skorumpowanego. Inni natomiast kojarzą Polskę jako kraj bocianów i pięknych krajobrazów Mazur, a także jako kolebkę „Solidarności“ i miejsce narodzin Jana Pawła II.
O DYNAMICZNYM rozwoju polskiej gospodarki w okresie ostatnich dziesięciu lat pisano w Niemczech z wielkim uznaniem. Ale teraz gospodarze byli pod wrażeniem duchowego przełomu Polaków i różnorodności ideowych nurtów. W krytyce literackiej poważnego dziennika można było wyczytać, iż nowa polska literatura może dać Zachodowi to, co on już utracił. A zatem można spodziewać się, iż niemiecki odbiorca zostanie zachęcony do lektury. Wydawcy oczywiście cieszą się ze spodziewanych zysków, a czytelnik może sam najlepiej wyrobić sobie zdanie o hierarchiach wartości.
POLSKA zaprezentowała się we Frankfurcie z wieloma różnorodnymi tytułami — począwszy od wyśmienitych pism fachowych o literaturze specjalnej aż do literatury pięknej starszych i młodszych autorów — niekiedy wydanych w sposób świadczący o wysokim poziomie sztuki drukarskiej. Tak więc nie ma nic dziwnego w tym, iż niektóre polskie wydawnictwa mogły na miejscu dokonać korzystnych transakcji. Także wydawnictwa niemieckie wystawiały przetłumaczone dzieła polskich autorów. Inne, wykorzystując niższe koszty druku, zlecały wykonanie książek w Polsce. I nie były one wcale gorsze od tych wyprodukowanych w Niemczech.
NIE BEZ ZNACZENIA pozostał także fakt, iż w okresie poprzedzającym targi poświęcono Polsce w niemieckich mediach wiele stron i wiele minut. Także rozwój gospodarczy, mimo strukturalnych trudności, był odpowiednio oceniany. Liczne recenzje nowych pozycji były w większości pozytywne i wyrażały się o polskiej książce z uznaniem. Szczególne zainteresowanie wywoływali jednak pisarze młodzi, posiadający nowe spojrzenie na świat. Oni są tymi, którzy najwcześniej tworzą europejską i zarazem euroregionalną świadomość, w miejsce ograniczonej świadomości narodowo-państwowej.
Karin Tomala jest profesorem Zakładu Krajów Pozaeuropejskich PAN