Nowe władze spieszą się z uproszczeniem procedur wykorzystania unijnej pomocy, którą próbuje się Polsce ograniczyć.
Ledwo co na budynku resortu gospodarki przymocowano tabliczkę nowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, a już jego przedstawiciele informują o pierwszych konkretach uzdrowienia kulejącego systemu wchłaniania unijnej pomocy. Sprawa jest o tyle pilna, że argument słabej absorpcji jest coraz częściej wykorzystywany w debacie na temat obcięcia środków dla Polski w latach 2007-13. Taki scenariusz kreśli Wielka Brytania, która w tym półroczu przewodniczy pracom UE. Mowa jest o redukcji rzędu 10 proc. propozycji Luksemburga (sprawującego przewodnictwo UE do czerwca), co w przypadku Polski oznacza 6 z 60 mld EUR.
— Zależy nam, by budżet był uchwalony możliwie szybko. Są jednak granice kompromisu. 10 proc. to bardzo dużo pieniędzy i mam wrażenie, że rząd Wielkiej Brytanii zbyt ostro sformułował swoje stanowisko — twierdzi Grażyna Gęsicka, szefowa resortu rozwoju regionalnego i była wiceprezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).
Zapewnia też, że Polska będzie w stanie wydać 60 mld EUR w planowanym czasie.
Na razie jednak nie mamy się czym pochwalić. Choć z funduszy na lata 2004-06 zakontraktowano około 4 mld EUR, to wydatkowano 400 mln EUR.
— Gdzie jest więc ponad 3 mld EUR? Ta kwota oczywiście jest w systemie. Beneficjenci mają podpisane umowy, ale wciąż nie otrzymujemy od nich faktur. To problem skomplikowanych procedur i przepisów, a wykonawstwo np. prac budowlanych ciągnie się miesiącami. Dlatego należy jak najszybciej zliberalizować ustawę o zamówieniach publicznych na tyle, na ile pozwala nam prawo UE — przyznaje minister.
Nowy resort pracuje także nad dokumentem dotyczącym programowania funduszy na lata 2007--13 o nazwie „Narodowe strategiczne ramy odniesienia”, który ma bazować na „Narodowym planie rozwoju” przygotowanym przez rząd Marka Belki. Podstawowa zmiana będzie polegała na finansowaniu 16 programów operacyjnych zarządzanych przez województwa tylko z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (bez udziału Europejskiego Funduszu Socjalnego).
— Postulujemy też redukcję liczby programów krajowych, a więc instytucji, które je obsługują — dodaje Grażyna Gęsicka.
Resort proponuje także podwyższenie progu stosowania prawa o zamówieniach publicznych do 60 tys. EUR i ograniczenie blokowania postępowań przetargowych, wykorzystując przyczyny formalne.
Planem naprawczym niebawem zajmie się rząd, a nowelizacje ustaw o zamówieniach publicznych i o narodowym planie rozwoju wkrótce trafią do uzgodnień międzyresortowych.
— Zmiany procedur trwają dość długo. Naszym celem jest wydanie do końca 2006 r. 10 mld zł — przyznaje minister.