Polska szkoła ciągle tkwi w epoce kredy

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2014-09-03 00:00

Jeżeli Jaś nie oswoi się z internetem, Jan z nowymi technologiami będzie na bakier.

W jakim stopniu polska oświata wykorzystuje technologie cyfrowe? Według danych serwisu Teleguru.pl, 31 proc. szkół deklaruje, że internet jest dostępny w całym obiekcie i dla wszystkich uczniów. 30 proc. placówek oferuje sieć tylko w pracowniach komputerowych, a 14 proc. w ogóle nie używa tej nowinki w nauczaniu.

FOT. iStock
FOT. iStock

9 proc. ankietowanych narzeka na zbyt wolny internet, zaś 4 proc. na to, że służy tylko dyrekcji i pracownikom sekretariatu. — Bariery w wykorzystaniu komputerów na lekcjach są dwie: opór nauczycieli i możliwości techniczne szkoły. Wiele placówek ma przestarzały i szwankujący sprzęt, a nie stać ich na zakup nowego — twierdzi Jacek Zowczak, nauczyciel z Garwolina.

Obiecanki, cacanki

Nic więc dziwnego, że pod względem kompetencji cyfrowych polska młodzież nie dorównuje rówieśnikom z tzw. starej Unii. Sytuację miało poprawić powszechne wyposażenie dzieci w sprzęt komputerowy, co niejednokrotnie obiecywał rząd.

Na pięknych słowach się jednak skończyło. W 2008 r. gruchnęła wiadomość, że każdy uczeń dostanie od państwa laptop. Na rządowe sprostowanie nie trzeba było długo czekać: darmowe urządzenia trafią nie do wszystkich dzieci, a tylko do gimnazjalistów. Polacy z nadzieją czekali na realizację pomysłu. W kancelarii premiera powstał zespół ds. informatycznej rewolucji w szkołach, a na cyfrowe szkolenie nauczycieli wydano 16 mln złotych. Po czym gabinet Donalda Tuska wycofał się ze szczytnej koncepcji, tłumacząc: kryzys!

W roku 2011 pomysł jednak wrócił, choć w zmienionej wersji.Nie chodziło już o laptop, ale o netbook i nie dla gimnazjalisty, lecz dla pierwszoklasisty. Miliard złotych na ten cel miał pochodzić z opłat koncesyjnych od operatorów telekomunikacyjnych. Tyle że inne elementy przedsięwzięcia rząd nie do końca przemyślał. Na przykład koszt jednego urządzenia ustalił na około 400 zł, gdy średnia cena wynosiła wtedy około 1500 zł.

W wójcie nadzieja

Zdaniem Filipa Wisnandera, założyciela Teleguru.pl, jeszcze dużo czasu minie, zanim polscy uczniowie będą w plecakach nosili oprócz tradycyjnych przyborów i podręcznikówprzenośny komputer czy tablet. A jeśli to nastąpi, raczej nie będzie to zasługa rządzących. Choć hasło powszechnego wyposażenia dzieci i młodzieży w sprzęt mobilny może się jeszcze nieraz pojawić, zwłaszcza w kampaniach wyborczych.

— Cała nadzieja w inicjatywach lokalnych. Wiele przykładów wskazuje na to, że mogą one znacznie sprawniej rozwiązać problem. Trudno się jednak spodziewać, że każdy samorząd przeprowadzi udaną informatyzację szkół na swoim terenie — uważa Filip Wisnander.