Dla polskich gazowników to koniec epoki. Po 23 latach nazwisko Gudzowaty przestaje oznaczać wpływy w tym sektorze. W ubiegłym tygodniu zamknięta została transakcja, w ramach której spadkobiercy Aleksandra Gudzowatego sprzedali udziały w polskim odcinku gazociągu jamalskiego, którym surowiec płynie przez Polskę z Rosji do zachodniej Europy. Polski rząd, poprzez firmę PGNiG zyskuje kontrolę nad strategicznym kawałkiem infrastruktury. Kosztem Rosjan. Będzie awantura?
![Grzegorza Ślaka zatrudnił w Bartimpeksie jeszcze Aleksander Gudzowaty. Po śmierci biznesmena menedżer zarządza majątkiem jego spadkobierców. I ma sukcesy. W 2014 r. amerykański koncern lotniczy Lockheed Martin zgodził się wypłacić Bartimpeksowi 13 mln USD odszkodowania za niewykonanie umowy offsetowej. Transakcja z PGNiG to odhaczenie kolejnego zadania. Poza tym Ślak zarabia dla Bartimpeksu na biznesie biopaliwowym i wódczanym. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/6f4686ca-3d11-4c20-9c57-646816d480e8/5db560df-d40d-5436-9692-345e880a3507_w_400.jpg)


Przelew już poszedł
Według oficjalnego komunikatu PGNiG wygląda to tak: w czwartek polska grupa poprzez zależną spółkę Gas Assets Management kupiła od Bartimpeksu, czyli spółki Gudzowatych, 36,17 proc. akcji Gas-Tradingu. Przekładając to na praktykę: w czwartek PGNiG przelał Bartimpeksowi pieniądze (kwota nie została ujawniona) za akcje, które łącznie z już posiadanymi dają PGNiG 79,58 proc. w firmie, która jest języczkiem u wagi, jeśli chodzi o kontrolę nad polsko-rosyjskim gazociągiem.
By to zrozumieć, potrzebne są liczby. Właścicielami polskiego odcinka gazociągu jamalskiego są rosyjski Gazprom i PGNiG, które mają po 48 proc. udziałów w spółce EuRoPol Gaz, zarządzającej tą rurą i żyjącej z opłat za jego użytkowanie. Pozostałe 4 proc. ma jednak Gas-Trading, w którego akcjonariacie jest PGNiG (43,41 proc.), Gazprom Export (15,88 proc.), polski Węglokoks (2,27 proc.), Wintershall, niemiecki partner Gazpromu (2,27 proc.) i... trzeci aktor w tej rozgrywce, czyli Bartimpex (36,17 proc.). Aleksander Gudzowaty od dawna chciał sprzedać swój pakiet, a po jego śmierci w 2013 r. spadkobiercy uczynili z tego swój priorytet. Negocjacje cenowe szły jednak opornie, problemem były też ograniczenia prawno-statutowe, regulujące udział stron polskiej i rosyjskiej w gazowej rurze. Upraszczając: do zmian właścicielskich potrzebna była jednomyślność PGNiG i Gazpromu, a ponadto obie strony miały prawo pierwokupu akcji.
Przewaga psychologiczna
W tym roku PGNiG porozumiał się w końcu z Bartimpeksem, a w maju uzyskał zgodę UOKiK. Z naszych informacji wynika, że transakcja jest niestandardowa. Obejmuje po pierwsze — zawarcie umowy opisującej „dominację” grupy PGNiG nad Bartimpeksem, a po drugie — przeniesienie udziałów akcji Gas-Tradingu z portfela Bartimpeksu do portfela grupy PGNiG. W nowym układzie jest to de facto transakcja w ramach grupy kapitałowej, w związku z czym — zdaniem naszych informatorów — niepotrzebna jest zgoda Gazpromu, nie przysługuje mu też prawo pierwokupu. Prawna ekwilibrystyka daje PGNiG kontrolę nad rurą.
„Konsekwencją transakcji jest pośrednio kontrola dodatkowych 4 proc. akcji EuRoPol Gaz, tak więc grupa PGNiG posiada łącznie 52 proc. akcji tej spółki (nie oznacza to jednak przejęcia kontroli w rozumieniu przepisów K.s.h.)” — stwierdza PGNiG.
Co to daje, poza przewagą psychologiczną? Obserwatorowi trudno ocenić. Na mocy statutu oraz polsko-rosyjskich porozumień Gazprom i PGNiG i tak obsadzają w EuRoPol Gazie taką samą liczbę stanowisk, a wszelkie decyzje wymagają jednomyślnego głosowania na walnym. Nasi rozmówcy przekonują jednak, że PGNiG będzie miał teraz większy wpływ na kluczowe decyzje w spółce. Serwis Wyborcza.biz donosił ostatnio, że przerwane w czerwcu walne EuRoPol Gazu będzie kontynuowane 29 lipca. W porządku obrad są m.in. punkty o zatwierdzaniu sprawozdań finansowych.
Bez rosyjskiego sprzeciwu
PGNiG nie odpowiada na dodatkowe pytania dotyczące transakcji z Bartimpeksem, podobnie jak ministerstwo skarbu, nadzorujące gazową grupę. Niewiele bardziej rozmowny jest Grzegorz Ślak, prezes Bartimpeksu.
— Cieszę się, że doszło w końcu do porozumienia polskiego kapitału. Bartimpex miał możliwość skorzystania z nawet lepszych ofert cenowych za akcje Gas-Tradingu, ale wybrał transakcję z PGNiG — twierdzi Grzegorz Ślak.
Tajemnicą jest nadal reakcja Rosjan. Na pytania „PB” Gazprom nie odpowiada, a lektura notarialnych sprawozdań z ostatnich walnych zgromadzeń Gas-Tradingu (wprowadzających zmiany w statucie korzystne dla PGNiG) daje obraz Gazpromu wstrzymującego się od głosu przy decyzjach fundamentalnych dla spółki. Sprzeciwów nie widać. Nasi rozmówcy, zbliżeni do transakcji, wskazują jednak, że strona polska liczy się z ryzykiem prawnym, tzn. z ewentualnymi pozwami lub arbitrażem.
JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 11.02.2015 r.
Zaczęło się zimą. Jako pierwsi informowaliśmy o wstępnych ruchach prawnych, które doprowadziły PGNiG do czwartkowej finalizacji umowy z Bartimpeksem. Już w lutym 2015 r. pisaliśmy, że planowane jest głosowanie w sprawie zmian w statucie Gas-Tradingu, które dadzą PGNiG większość w EuroPol Gazie.