Zarówno administracja, jak i duża część firm nie jest wystarczająco przygotowana do integracji z UE — uważają eksperci PKPP.
Opieszałość i niekompetencja, niechęć do współdziałania z przedsiębiorcami w kwestiach europejskich, mnożenie różnych barier utrudniających firmom m.in. korzystanie z unijnej pomocy oraz scentralizowane zarządzanie środkami z UE — to zdaniem ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) największe grzechy administracji w przededniu integracji z Unią.
Kto jest winny
Krzysztof Kania, dyrektor departamentu Unii Europejskiej w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, wytyka rządowi złe przygotowanie do absorpcji środków unijnych, szczególnie tych przeznaczonych dla biznesu. Szwankuje nie tylko kiepska organizacja, forsowanie niekorzystnych rozwiązań, ale także informacja.
— Z naszych badań wynika, że blisko 40 proc. przedsiębiorców nie wie, co to jest PARP, a to właśnie ta organizacja ma decydować o rozdziale funduszy strukturalnych dla przedsiębiorców — tłumaczy Krzysztof Kania.
Nie bez winy są też sami przedsiębiorcy.
Do Brukseli
Zdaniem Małgorzaty Starczewskiej—Krzysztoszek, dyrektora departamentu analiz ekonomicznych PKPP, szczególnie niepokojący jest stan wiedzy o wymaganiach Unii Europejskiej wśród małych i średnich przedsiębiorstw. Najlepiej radzą sobie firmy z zachodniej i południowej Polski, najgorzej — tradycyjnie niestety — ściana wschodnia.
— Żadna z organizacji przedsiębiorców, poza PKPP, nie ma też swojego przedstawicielstwa w Brukseli, aby pilnować branżowych interesów. Wiele wskazuje na to, że zarówno administracja, jak i przedsiębiorcy obudzą się zaraz po integracji, tradycyjnie ogłaszając pospolite ruszenie — podkreśla Henryka Bochniarz, prezydent PKPP.