Wczorajsze przemówienie Włodzimierza Karpińskiego, ministra skarbu, zapowiada też rewolucję we flagowym rządowym programie „Inwestycje Polskie”. Program zakłada wspieranie ważnych inwestycji infrastrukturalnych w kraju i opiera się dziś na dwóch instytucjach: Banku Gospodarstwa Krajowego i wehikule Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR). Teraz się połączą.
— Te dwa filary — dłużny i gwarancyjny oraz inwestycyjny — chcemy połączyć tak, aby stworzyć instytucję, którą można nazwać polskim EBOR-em [Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju — red.] — zapowiedział wczoraj w Sejmie Włodzimierz Karpiński. EBOR to europejski bank wspierający inwestycje innowacyjne,ekologiczne i przemysłowe, a także małe i średnie przedsiębiorstwa. Oferuje zarówno kredyty i gwarancje, jak i wejścia kapitałowe w poszczególne projekty. W praktyce operacja „polski EBOR” ma wyglądać tak, że PIR staną się spółką zależną BGK, ale nadal będą samodzielnie istnieć. Zmiana pomysłu na „Inwestycje Polskie” ma wynikać z tego, że program jest nowatorski, więc trzeba wyciągać wnioski z efektów jego funkcjonowania. Tak przedstawiciele resortu skarbu odpowiadają na pytania, czy PIR dostały od rządu żółtą kartkę.
— Wspólnie z resortem finansów pracujemy nad zacieśnieniem współpracy BGK i PIR. Europejski EBOR, na którym się wzorujemy, to efektywna instytucja, funkcjonująca sprawnie zarówno na rynku długu, jak i na rynku equity — mówi Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzeczniczka ministerstwa skarbu.
Obie instytucje mają w dyspozycji potężne pieniądze. Do końca roku zaangażowanie BGK w umowy kredytowe finansujące inwestycje sięgnie 19 mld zł, a wartość gwarancji dla małych i średnich firm sięgnie 17 mld zł. PIR mają do końca 2015 r. wydać co najmniej 40 mld zł na inwestycje o kluczowym znaczeniu dla kraju. Na razie, po roku funkcjonowania, sfinalizowały jedną umowę, na finansowanie prac na bałtyckim złożu B8 należącym do Lotosu. Do końca tego roku mogą zamknąć jeszcze 2-3 umowy.