Spółka zbiera kapitał na budowę terminalu i przejęcia
Giełda? Czemu nie. Ale inwestor strategiczny też mile widziany — mówi szef dystrybutora gazu płynnego.
W krótkim czasie na warszawskim parkiecie mogą pojawić się dwie spółki zajmujące się sprzedażą gazu płynnego (LPG). Po firmie Barter przymiarki do debiutu na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych rozpoczął Polski Gaz, jeden z większych w kraju dystrybutorów LPG. Na razie nie jest przesądzone, czy trafi on tam sam, czy spółka Gdańsk Terminal LPG którą Polski Gaz kupił w lutym od holenderskiej firmy. Przejęta spółka niedawno uczyniła pierwszy krok ku giełdzie — została spółką akcyjną.
— W planach jest najpierw pozyskanie inwestora strategicznego. Nie wykluczamy, że spółka sama lub wraz z Polskim Gazem zadebiutuje na parkiecie. Decyzje tej w sprawie zapadną zapewne pod koniec roku — mówi Tadeusz Zakrzewski, prezes Gdańsk Terminal LPG, były długoletni szef Naftoportu.
Kierunek morze
Po szczegóły odsyła do władz Polskiego Gazu.
— Po zakupie spółki porządkujemy grupę i planujemy dynamiczny wzrost. Rozważamy różne scenariusze rozwoju, między innymi upublicznienie na rynku kapitałowym. Planujemy także dalsze akwizycje podmiotów z branży LPG. Zauważamy na rynku duże ruchy konsolidacyjne. Chcemy być aktywnym uczestnikiem tego procesu — mówi Paweł Bielski, prezes Polskiego Gazu.
Prezes prognozuje wzrost zapotrzebowania na gaz płynny. Taka wizja legła u podstaw planów budowy terminalu magazynowo-przeładunkowego w Gdańsku. Grupa zamierza z niego korzystać na własne potrzeby oraz udostępniać go innym użytkownikom. Plany budowy terminalu sięgają jeszcze 2008 r. Na przeszkodzie stanął brak funduszy. A te są niemałe. Tadeusz Zakrzewski szacuje wydatki na 80 do 100 mln zł (pierwszy etap 30 mln zł). Zdaniem prezesa Bielskiego, inwestycje w terminale przeładunkowe LPG są jednak bardzo perspektywiczne.
— Obecnie jeden z czołowych producentów gazu płynnego w Rosji buduje terminal przeładunkowy w porcie Ust-Ługa, za pośrednictwem którego będzie wysyłal gaz płynny statkami do Europy Zachodniej. Istnieje możliwość przejęcia części tych transportów i przeładunku przez terminal gdański — wyjaśnia szef Polskiego Gazu.
Biznes wysokiego ryzyka
Konkurenci z branży nie podzielają entuzjazmu i twierdzą, że bardziej opłacalne jest sprowadzanie gazu płynnego do Polski koleją.
— Budowa terminalu gazowego w Polsce obarczona jest wysokim ryzykiem. Żaden z trzech tego typu obiektów w Polsce — Gaspolu w Gdańsku, Petrolinvestu w Gdyni czy Orlen Gazu w Szczecinie — nie wykorzystuje w pełni możliwości — mówi Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu, największej firmy branży LPG w Polsce.
To nieodosobniona opinia. Andrzej Olechowski, dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego, przypomina, że w 2009 r. import LPG do Polski drogą morską (oraz autocysternami) stanowił zaledwie 17 proc. w transporcie gazu zza granicy. Podkreśla, że w ubiegłym roku nieco wzrosła nawet rola transportu koleją oraz autocysternami.
Lepiej oceniane są szanse na przejęcia.
— To duży rynek i budzi zainteresowanie. Wiele firm z branży LPG zaczyna się specjalizować w wybranym segmencie. Pozbywa się wówczas pozostałej części biznesu. Przykładem jest Orlen Gaz, który niedługo ma wystawić na sprzedaż segment butli i skoncentrować się na autogazie oraz sprzedaży hurtowej. Poza tym szara strefa podkopuje coraz bardziej kondycję wielu uczciwych firm, szczególnie na rynku gazu w butlach. Wtedy często jednym rozwiązaniem pozostaje sprzedaż. Tak zrobił Shell Gas — przypomina Sylwester Śmigiel.
okiem analityka
Stabilny biznes, zagrożenia podatkowe
Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku
Czy spółki z segmentu LPG mają szansę pozyskać inwestorów giełdowych? To jak zwykle będzie zależało od wyników firm oraz od prognoz dotyczących perspektyw rozwoju branży. Polska to jeden z większych w Europie rynków LPG. To także biznes dość stabilny — podobnie jak cały rynek paliwowy w Polsce. Nie brakuje jednak zagrożeń. Obecnie akcyza nałożona jest tylko na sprzedaż autogazu. Nie można jednak wykluczyć, że deficyt budżetowy skłoni kiedyś ten czy inny rząd do rozszerzenia opodatkowania także na gaz grzewczy czy butle. To mogłoby zaś zmniejszyć zyskowność biznesu i ostudzić zapał potencjalnych inwestorów do zakupu akcji.