Polski Potas wierzy w sól

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-06-11 00:00

Firma chce zarobić na wzroście popytu na żywność na świecie. Zbiera fundusze, żeby dowiercić się do soli. I patrzy na giełdę.

Jedna z czterech firm rywalizujących o koncesje solne koło Pucka, Polski Potas, wyszła niedawno z projektami do inwestorów. Ma im do zaoferowania coś więcej niż wniosek oczekujący na decyzję ministra — koncesję w okolicach Swarzewa, też niedaleko Pucka.

BANKIER NA SWOIM: Dariusz Lis to były bankier inwestycyjny, który przez kilkanaście lat zajmował się branżą surowcową. W końcu postanowił spróbować własnych sił — pod szyldem Polski Potas. [FOT. WM]
BANKIER NA SWOIM: Dariusz Lis to były bankier inwestycyjny, który przez kilkanaście lat zajmował się branżą surowcową. W końcu postanowił spróbować własnych sił — pod szyldem Polski Potas. [FOT. WM]
None
None

Przyjdzie czas na giełdę

— Koncesja Swarzewo jest na tyle atrakcyjna, że umożliwia realizację projektu górniczego z udziałem inwestorów. Zamykamy właśnie emisję o wartości kilku milionów dolarów, skierowaną do grupy osób fizycznych. Kiedy będziemy już mieli więcej otworów w Swarzewie i dokumentacji, przystąpimy do wstępnego studium wykonalności. A z nim będziemy już mogli myśleć o giełdzie, czy to warszawskiej, czy londyńskiej — mówi Dariusz Lis, były bankier inwestycyjny, a dziś prezes i akcjonariusz Polskiego Potasu.

Plan dla koncesji Swarzewo zakłada wykonanie pierwszego odwiertu w ciągu dwóch miesięcy. Zasoby bilansowe soli potasowo-magnezowej w tzw. kategorii C2 oszacowano na 144 mln ton, a pozabilansowe to dodatkowe 13 mln ton.

— Chcemy je przekwalifikować z kategorii C2 do kategorii C1 [co oznacza, że ich wydobycie będzie bardziej prawdopodobne — red.] — mówi Dariusz Lis. Właściciela drugiej koncesji powinniśmy poznać do końca lipca — resort środowiska deklaruje, że do tego czasu rozpatrzy wnioski. Chętnych jest wielu, ale… zawsze można się dogadać. — Prowadziliśmy rozmowy dotyczące porozumienia z pozostałymi firmami zainteresowanymi koncesjami wokół Pucka. Na razie czekamy, ale jesteśmy otwarci na dyskusje — deklaruje Dariusz Lis.

Sól ma perspektywy

Rywalizacja o sól nie powinna dziwić, bo w skali globalnej uchodzi ona za perspektywiczny surowiec. Dariusz Lis to potwierdza.

— Sól, a konkretnie polihalit, czyli minerał stosowany do produkcji specjalistycznych nawozów, interesuje nas z kilku względów. Po pierwsze, przy rosnącej populacji na świecie rosnąć będzie też popyt na żywność. Po drugie, rosnąca zamożność społeczeństw, np. Indii i Chin, przełoży się na poprawę ich diety. Po trzecie, z powodu zmian klimatycznych zmniejsza się powierzchnia gruntów rolnych na świecie, a to zwiększa popyt na nawozy — wylicza Dariusz Lis.

Do tego polihalit, który charakteryzuje się niską zawartością chloru, umożliwia produkcję siarczanu potasu, który lepiej sprawdza się np. w Indiach czy krajach arabskich, gdzie w rolnictwie stosowany jest system irygacyjny. Dlatego też ceny siarczanu potasu, czyli produktu premium, na rynkach światowych przewyższająo 30-40 proc. cenę zwykłych chlorków potasu. Inwestorów przyciągają też wyceny firm z tej branży.

— Spółki na etapie działalności podobnym do naszego, pomimo niedawnych spadków cen nawozów, mają dziś kapitalizację na poziomie np. 58 mln USD, w przypadku firmy IC Potash, czy 360 mln USD w przypadku Sirius Minerals — podkreśla Dariusz Lis.