Środowa sesja w USA miała rozstrzygnąć się po przetargu na pięcioletnie obligacje i z pozoru wydawało się, że tak się właśnie stało. Inwestorzy rzucili się na przygotowaną pulę, bo kupujący uważali, że wysoka rentowność jest okazją. Wczoraj był kolejny dzień prawdy — przetarg na obligacje 10-letnie. Popyt powinien być jeszcze większy, ale spadek rentowności może zniechęcić część inwestorów. Udany przetarg pomógł sektorowi finansowemu. Poza tym doskonale zachowywał się Home Depot i inne spółki związane z budową i wyposażeniem domów po informacji, że znacznie wzrosła liczba podań o kredyty hipoteczne. Jedyną łyżką dziegciu w tej beczce miodu był Cisco. Prawdę mówiąc nie wiem, czego inwestorzy od spółki oczekiwali. Wyniki były zgodne z prognozami, zapowiedzi optymistyczne, a kurs spadał i ciągnął w dół rynek Nasdaq. To jest sygnał, że inwestorzy teraz będą chcieli mieć wręcz niezwykłe prognozy i wyniki. Nie doszło do powrotu indeksu S&P 500 nad 975 pkt, a tylko to anulowałoby wyłamanie z trendu bocznego.
Taka sesja w USA nie zachęcała Europejczyków do kupna akcji. Technicy byli już bardzo zaniepokojeni. Przełamanie 975 pkt na S&P 500 i atak podaży przy próbie powrotu nad ten poziom coraz wyraźniej kreują podwójny szczyt z zakresem spadku przynajmniej do 938 pkt. Brakuje jeszcze przełamania 965 pkt, czyli powrotu pod pięcioletnią linię szyi formacji RGR, żeby zaniepokojenie zamieniło się w przemożną chęć sprzedaży akcji. Od skuteczności obrony tego poziomu będzie zależało, czy nadal będziemy mieli trend horyzontalny czy większą korektę. Nic dziwnego, że inwestorzy w Eurolandzie tylko na początku nie byli zdecydowani. Kierunek zależał od podawanych wyników kwartalnych spółek, ale w Niemczech wystraszył m.in. BASF, co wywołało dalszą przecenę na rynku i pociągnęło za sobą inne indeksy europejskie.
Nasz rynek tylko przez chwilę poddał się negatywnym nastrojom z Niemiec. Dziwiło to, że doskonale zachowywał się kurs PKN Orlen, mimo informacji o tym, że Bank of New York znowu sprzedaje akcje, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie manipulacji kursem spółki. To zachowanie PKN zachęciło popyt na innych spółkach i wywołało pogoń funduszy za konkurencją. Błyskawicznie wróciliśmy nad kreskę, będąc najmocniejszym rynkiem na świecie. Szczególnie korzystały na sile rynku spółki trzeciej ligi, gdzie panowała klasyczna euforia.
Zazwyczaj takie nastroje poprzedzają ważne zwroty rynku. Jednak znaczny wzrost obrotu pokazuje, że ciągle jest duży popyt na akcje dużych spółek, nawet na tak wysokich poziomach. Wydaje się, że za chwilę rynek eksploduje i to bez względu na to, co będzie się działo na rynkach światowych. Jednak na indeksach kształtuje się klin rosnący (zapowiedź spadków), a górne ograniczenie klina jest na WIG w okolicach 18 500 pkt. Jednak, jeśli rzeczywiście nastroje na rynkach światowych poprawią się, to znowu będziemy mówili o 1480 pkt, a z pewnością zaatakujemy okolice 1430 pkt. na indeksie WIG20, chociaż na tym etapie byłoby to jedynie dmuchanie balonu spekulacyjnego, w którym ja już nie wezmę udziału. Zachowanie rynku jest zbyt irracjonalne. Nawiasem mówiąc, wczoraj rano ktoś kupował dużą ilość kontraktów, mimo że sytuacja tego nie uzasadniała. Przypadek? Wątpię — raczej materiał dla KPWiG.
Dziś będziemy mieli sesję, którą prawdziwi gracze zapewne znienawidzą. Nie ma żadnych istotnych danych makro. Nie ma wyników kwartalnych ważnych dla rynków spółek. Nie ma przetargów na obligacje. Do tego jest piątek upalnego lata w sierpniu, kiedy to większość finansjery bierze urlopy. Można obawiać się niezwykłego marazmu. Byłbym zdziwiony, gdyby na którejś z ważnych dla nas giełd doszło do istotnych zmian indeksów. U nas być może nieco ożywienia wniosą skonsolidowane wyniki Pekao SA (jeśli nadejdą przed sesją). Chociaż, czy po wczorajszym zachowaniu naszego rynku można dzisiaj oczekiwać spokoju?