Polskie firmy chętnie udostępniają bazy
Ujawnienie niektórych informacji zbieranych przez firmę może spowodować zmniejszenie jej udziałów w rynku, a niekiedy całkowite z niego wypadnięcie. Z tego powodu część zachodnich firm chroni swą metodykę przetwarzania informacji i ogranicza udział firm informatycznych w tworzeniu hurtowni danych do aspektów czysto technologicznych. W Polsce jest inaczej.
Budowa hurtowni danych lub hurtowni tematycznej jest zawsze związana z chęcią dokładnego analizowania informacji gromadzonych przez przedsiębiorstwo w trakcie działalności. Ujawnienie niektórych z nich może spowodować zmniejszenie udziałów w rynku, a niekiedy całkowite z niego wypadnięcie. Z tego powodu część zachodnich firm chroni swą metodykę przetwarzania danych i ogranicza udział firm informatycznych w projekcie do aspektów czysto technologicznych i szkoleń pracowników w zakresie obsługi nowego systemu. Firmy informatyczne budujące hurtownie twierdzą jednak, że nie jest to właściwe podejście.
— Firma, na której potrzeby pracujemy, musi się odsłonić i poinformować, do jakich analiz chce wykorzystywać system wspomagania podejmowania decyzji. Możemy wtedy zaproponować rozwiązanie lepiej dostosowane do potrzeb klienta — tłumaczy Grzegorz Bartler, starszy konsultant, kierujący grupą wdrożeniową dla sektora telekomunikacyjnego w polskim oddziale SAS Institute.
Przedstawiciele branży dodają, że w Polsce właściwie nie mają kłopotów z dostępem do danych firm, na zlecenia których pracują.
— Zobowiązujemy się do zachowania tajemnicy o informacjach, które poznamy w trakcie prowadzenia projektu i nie zdarzyło się nam, aby ktoś odmówił nam dostępu do danych i sprowadził naszą rolę tylko do aspektów technologicznych — twierdzi Marcin Penczek, prezes firmy Hogart.
Czasami jednak i w Polsce zdarzają się odwrotne sytuacje. Bywa przy tym tak, że klienci firm informatycznych zachowują się niekonsekwentnie.
— Tylko raz zdarzyło nam się w Polsce, że klient utrudniał dostęp do informacji. Było to o tyle śmieszne, że odmówiono nam informacji na temat metod gromadzenia i przetwarzania danych, a same dane ujawniono — wspomina Grzegorz Bartler.