Polskie firmy pod ścisłą obserwacją

Katarzyna Kozińska
11-04-2006, 00:00

Amerykańskie koncerny uważają, że Polska chroni własne firmy generyczne i nie dba o prawa firm innowacyjnych. Możemy trafić na czarną listę.

Pharmaceutical Research and Manufacturers of America (PRMA), stowarzyszenie skupiające innowacyjne firmy farmaceutyczne, chce, aby Polska została objęta szczególnym nadzorem. Zostaliśmy uznani za kraj, który nie dba o respektowanie praw własności intelektualnej producentów leków patentowych, bo faworyzuje krajowe firmy generyczne.

PRMA uważa, że Polska powinna się znaleźć na tzw. Priority Foreign Country, czarnej liście przygotowywanej jako załącznik do rządowego programu „301” przez ministerstwo handlu USA. Trafiają tam kraje, które nie tylko nie starają się przeciwdziałać szeroko rozumianemu piractwu przemysłowemu, ale — nie zmieniając prawa — wręcz go chronią. W 2005 r. w spisie znalazła się tylko Ukraina. Polska była wśród krajów obserwowanych, ale robiących wyraźne postępy, na tzw. Watch List. W 2003 r. zaliczyliśmy także pośredni etap, wchodząc na Priority Watch List „dzięki” dostrzeżonemu nawet w USA Stadionowi Dziesięciolecia, największej wówczas w Europie hurtowni nielegalnych płyt i oprogramowania.

Najnowszy raport do programu „301” ukaże się jeszcze przed końcem miesiąca. Amerykańskie koncerny lekowe starają się, abyśmy tym razem trafili do absolutnej czołówki razem z Izraelem, Kanadą, Niemcami i Turcją. Ukraina wpis na listę Priority Foreign Country przypłaciła nałożeniem 75 mln USD sankcji importowych. Teoretycznie też powinniśmy się liczyć z konsekwencjami. Stowarzyszenie nie precyzuje jednak zarzutów.

Przeciąganie liny

Przedstawiciele krajowych firm generycznych podkreślają, że generyki nie są produktami pirackimi i przekonują, że to już kolejna próba sił.

— PRMA od trzech lat domaga się objęcia polskiego rynku szczególnym nadzorem, ale nie ma do tego podstaw. Od 1992 r. mamy przepisy, które uznają i respektują amerykańskie patenty. Do tego doszły przepisy wprowadzone razem z wejściem Polski do UE, które przedłużają okres trwania patentu (SPC) i dają firmom innowacyjnym dodatkową ochronę rynkową danych rejestracyjnych leków (data exclusivity). W sumie leki oryginalne są chronione i nie mogą być kopiowane przez 15, a nawet 25 lat — wyjaśnia Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).

Okres przejściowy

Znakomita większość członków PRMA od dawna działa w Polsce. Zdaniem Cezarego Śledziewskiego, członkowie amerykańskie- go stowarzyszenia nie mają powodów do narzekania na Polskę.

— Import leków stale rośnie. Według danych IMS w 2005 r. jego wartość przekroczyła 9,3 mld zł, podczas gdy sprzedaż leków wyprodukowanych w Polsce wyniosła niespełna 5 mld zł — podkreśla szef PZPPF.

Ilościowo sprzedaż leków z krajowej produkcji była prawie dwa razy większa niż sprowadzonych z zagranicy.

Zagraniczne koncerny są zdania, że rząd stara się odwlec wprowadzenie przepisów, które zwiększą ochronę praw własności intelektualnej.

— Rząd mimo wyraźnego negatywnego stanowiska Komisji Europejskiej stara się wywalczyć kilkunastoletni okres przejściowy na wprowadzenie dłuższych okresów data exclusivity. Naszym zdaniem, powinny zacząć obowiązywać już jesienią 2005 r. — mówi Katarzyna Piwowarczyk ze Stowarzyszenia Przedstawicieli Firm Farmaceutycznych w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polskie firmy pod ścisłą obserwacją