Polskie firmy tracą pieniądze z offsetu

Cezary Pytlos
opublikowano: 2002-06-17 00:00

Wielomiliardowe kontrakty na sprzęt dla armii miały przynieść korzyści polskim firmom w postaci inwestycji, transferu technologii i zamówień. Nieoczekiwanie — i bez rozgłosu — Sejm zgodził się jednak, aby pieniądze — i to mniejsze — popłynęły nie tylko do rodzimych przedsiębiorców.

W związku z planowanymi przez rząd kilkoma strategicznymi kontraktami na zakup uzbrojenia w ciągu dziesięciu lat w ramach offsetu w polską gospodarkę zostanie wpompowanych około 3 mld USD (12 mld zł). Zamówienia mają być rozdzielone równo między sektory zbrojeniowy i cywilny.

Niewykluczone jednak, że ogromne pieniądze, na które liczą przedsiębiorcy, przejdą im koło nosa. Wszystko za sprawą sejmowej poprawki do ustawy offsetowej, dającej zagranicznemu dostawcy możliwość wliczenia w poczet przyszłego offsetu inwestycji poczynionych w ciągu trzech lat poprzedzających złożenie oferty.

— Jest to pewnego rodzaju premia dla dostawcy uzbrojenia — podkreśla Jacek Ambroziak z Kancelarii Wierzbowski i Wspólnicy.

Nie przeczy temu Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki i przewodniczący Komitetu ds. Umów Offsetowych.

— Jest to próba skłonienia dostawcy do perspektywicznego zaangażowania się w polską gospodarkę i traktowanie tego jako ewentualne przyszłe zobowiązanie offsetowe — podkreśla przedstawiciel rządu.

Problem jednak w tym, że zachęta, zdaniem części obserwatorów, może odbić się nam czkawką. Zagraniczny dostawca nie musi bowiem wykazywać, że zakupy czy inwestycje były związane z planowanym przez rząd zakupem broni. To rodzi ryzyko nadużyć.

Andrzej Szarawarski jest jednak dobrej myśli.

— Zagraniczny dostawca może wystąpić do ministra gospodarki o zaliczenie zobowiązań preoffsetowych, które mogą być zawarte w ofercie offsetowej. Komitet ds. Umów Offsetowych opiniuje oferty, w związku z tym wypowiada się na ten temat. Umowę offsetową, w której zawarte jest zobowiązanie preoffsetowe, po podpisaniu przez ministra gospodarki zatwierdza jeszcze Rada Ministrów — zapewnia Andrzej Szarawarski.

Do uznania umowy za preoffset wystarczą jednak zaledwie dokumenty stwierdzające wykonanie zobowiązania, wynikające z kontraktu zagranicznego dostawcy i polskiego przedsiębiorcy.

— Wliczyć można właściwie wszystko. Należy tylko przekonać ministra, przedstawiając mu dokumenty, a o te raczej nietrudno — mówi jeden z naszych rozmówców.

Może się więc okazać, że zamiast planowanych 3 mld USD nasza gospodarka dostanie znacznie mniej. Inwestorzy wliczą bowiem w tę kwotę sporą część inwestycji poczynionych przez przedsiębiorców wywodzących się z krajów ich pochodzenia.

Nowelizacja zmienia też definicję offsetobiorcy. Rozszerzono możliwość kierowania offsetu do wszystkich przedsiębiorców działających w naszym kraju, nie tylko do polskich firm, i to niezależnych od przedsiębiorcy zagranicznego.

Ministerstwo Gospodarki odmówiło komentarza w tej sprawie.

— Stwarza to realną możliwość skierowania inwestycji wyłącznie do podmiotów zagranicznych — uważa Sławomir Kułakowski z Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Państwa.

— Priorytetem polskiego rządu ma być transfer najnowszych technologii. One będą najwyżej premiowane. Wyobraźmy sobie sytuację, w której dostawca ma do wyboru przekazanie technologii polskiemu przedsiębiorcy i temu, który jest powiązany z nim kapitałowo. Offset jest oczywiście w tym przypadku korzystny dla polskiej gospodarki, bo firma będzie płaciła w naszym kraju podatki i zwiększy zatrudnienie, ale transfer technologii deklasuje jednocześnie polskiego przedsiębiorcę, który traci rynek i w efekcie zamyka interes — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Nie jest oczywiście przesądzone, czy wszyscy zagraniczni dostawcy skorzystają z prezentu.

— Obecnie strona amerykańska nie bierze pod uwagę zaliczania na poczet offsetu inwestycji z ostatnich trzech lat w Polsce. Jeżeli zaś chodzi o szukanie odpowiednich partnerów do offsetu pośredniego, Lockheed Martin współpracuje z przedstawicielami rządu USA — mówi przedstawiciel Zespołu F-16.

Przedstawiciele Gripen Int. natomiast skorzystają z możliwości, które daje im nowelizacja ustawy.

— Dotychczasowe inwestycje związane były głównie z offsetem bezpośrednim w przemyśle zbrojeniowym i lotniczym. Nawiązaliśmy dobre relacje partnerskie i zaangażowaliśmy się w korzystne przedsięwzięcia w Polsce. Wystąpiliśmy do Ministerstwa Gospodarki o zarejestrowanie tych inwestycji na poczet przyszłego offsetu. Zgodnie z polskim prawem, projekty, których realizacja rozpoczęła się do trzech lat przed podpisaniem kontraktu, mogą być zaliczone do offsetu — mówi Magnus Lindberg, dyrektor ds. współpracy międzynarodowej Saab, członka konsorcjum Gripena.

Gripen Int. nie wyklucza współpracy z żadnym z sektorów przemysłu. Ma już przygotowane projekty offsetowe związane z branżą IT, przemysłem stoczniowym, ochroną środowiska, przemysłem maszynowym i wytwórczym.

— Ze względu na podpisane z partnerami porozumienia o zachowaniu poufności nie możemy ujawnić nazwy żadnego projektu. Mogę jedynie dodać, że nie realizujemy ich sami — mówi Magnus Lindberg.