Polskie innowacje zaczynają coś znaczyć

  • Jacek Kowalczyk
18-03-2014, 00:00

Od 2000 r. w produkcji zaawansowanej technologii wyprzedziliśmy Indie, Brazylię i Turcję, pokonamy też Francję i Wielką Brytanię. W tej beczce miodu jest jednak spora łyżka dziegciu

Chiny zdominowały globalny rynek zawansowanych technologii. Według raportu Oxford Economics, przygotowanego dla HSBC, jeszcze w 2000 r. wytwarzały zaledwie 6 proc. produktów high-tech na świecie, tymczasem dzisiaj odpowiadają już za 37 proc. rynku. W ciągu 13 lat Chiny w rankingu największych dostawców technologii wskoczyły z szóstego na pierwsze miejsce. Co więcej, ten proces dopiero się zaczyna. Według prognoz Oxford Economics, w 2030 r. Państwo Środka będzie produkowało już ponad połowę dóbr high-tech. „Gospodarki wschodzące Azji stały się w ostatnich latach kluczowym graczem na rynku zaawansowanych technologii. W Chinach ta tendencja przebiegała najbardziej gwałtownie” — twierdzą analitycy Oxford Economics.

Innowacje z importu

W globalnych zestawieniach rynku wysokich technologii szybko pnie się w górę również Polska. Jeszcze w 2000 r. byliśmy na 21. miejscu na świecie, a w 2013 r. sięgnęliśmy już 14. pozycji. Przegoniliśmy m.in. tak duże państwa jak Indie, Brazylię czy Turcję. „Znaczenie Polski na globalnym rynku high-tech nie jest nadal duże, ale w ostatnich 13 latach znacząco wzrosło” — oceniają analitycy Oxford Economics.

Gorsza wiadomość jest taka, że — podobnie jak Chiny — Polska zawdzięczała ten wzrost głównie przenoszeniu do Polski fabryk telewizorów, samochodów itp., a w mniejszym stopniu innowacyjności rodzimych wytwórców.

— Wzrost polskiego sektora high-tech w ostatnich latach to w dużej mierze zasługa światowych koncernów. Byliśmy poddostawcą myśli technologicznej dla Europy Zachodniej i USA — tłumaczy Andrzej Puta z HSBC w Polsce.

Ten model rozwoju powoli się wyczerpuje. Będziemy tracić atut taniej siły roboczej i coraz trudniej będzie nam przyciągać zagraniczne inwestycje. W dodatku, opierając się na niskich płacach, nie da się na dłuższą metę zwiększać zamożności obywateli. „Polska gospodarka traci możliwość zwiększania eksportu poprzez przyjmowanie zagranicznej myśli technologicznej. Teraz, aby rosnąć, Polska musi sama w coraz większym stopniu tworzyć własne innowacje” — tłumaczą analitycy Oxford Economics.

Głowy zaczynają pracować

Autorzy raportu są jednak dobrej myśli — uważają, że polska z powodzeniem będzie wytwarzać coraz więcej własnej, wykreowanej od początku do końca u siebie technologii. Zdaniem analityków Oxford Economics, Polska będzie piąć się w górę w rankingu największych producentów „high-tech”. W 2030 r. wdrapiemy się na 11. miejsce, wyprzedzając Wielką Brytanię i Francję. W latach 2014-20 polski eksport produktów zaawansowanych technologicznie ma rosnąć średnio o 8,6 proc. rocznie, a w okresie 2021-30 — o 5,5 proc. To znacznie wyższe dynamiki niż te prognozowane dla niemal wszystkich krajów zachodnich.

„Położenie w sercu Europy, silne powiązania handlowe z Niemcami i Francją, a także duży zasób dobrze wykształconych pracowników — to wszystko atuty Polski, dzięki którym ma ona szansę stać się istotnym generatorem innowacji” — przekonują analitycy Oxford Economics. Według Andrzeja Puty, Polska może w najbliższych dekadach powtórzyć cud gospodarczy Korei Południowej, Chin czy Tajwanu.

— Kraje te osiągnęły skok technologiczny przy niskich nakładach finansowych i przeciętnym potencjale ludzkim. To powinno uskrzydlić polskich przedsiębiorców w rozwoju swoich biznesów na rynku high-tech. Polska posiada ogromny potencjał naukowy (około 200 tys. profesorów, doktorów habilitowanychi doktorów nauk technicznych czy stosowanych) oraz rozbudowaną infrastrukturę naukową. Do tego mamy wielu zdolnych, wykształconych specjalistów, którzy niekiedy są więcej warci niż całe azjatyckie zespoły — przekonuje Andrzej Puta.

Według Piotra Bujaka, głównego ekonomisty banku Nordea, udział „rodzimych” innowacji w polskim eksporcie już teraz z roku na rok się zwiększa.

— Tego nie da się sprawdzić na podstawie twardych danych, ale po zmianach zachodzących w polskich firmach wyraźnie widać, że poziom zaawansowania technologicznego naszych producentów znacząco rośnie. Przedsiębiorcy coraz częściej są w stanie wytwarzać produkty wyłącznie na polskich komponentach, coraz mniej technologii muszą sprowadzać z zagranicy — twierdzi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

 

High-tech, czyli droga do bogactwa

Oczywiście, wzrost znaczenia Chin na rynku high-tech to w głównej mierze skutek po prostu przenoszenia na ten rynek produkcji przez firmy z USA, Japonii czy Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że przyciąganie takich inwestycji pozwoliło Chinom stać się światowym mocarstwem. Gospodarka kraju przez ostatnie 13 lat urosła w ten sposób ponad czterokrotnie i o tyle powiększyła się zamożność obywateli.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Polska to za mało

MARIUSZ JANCZEWSKI, menedżer ds. rozwoju Comarchu

Podzielam optymizm bijący z raportu. Sądzę, że polski eksport innowacyjnych technologii będzie dynamicznie rósł. Sami w ostatnich latach prowadzimy silną ekspansję zagraniczną — przejęliśmy spółki w Niemczech, Francji i Anglii, powiększamy przychody z USA, a ostatnio wchodzimy na rynki Bliskiego Wschodu i Ameryki Południowej. Już około połowy przychodów czerpiemy z eksportu. W podobny sposób rozwija się coraz więcej polskich firm, nie tylko dużych, ale też drobnych. Wiele z nich zaczynało w Polsce, ale znalazły za granicą fantastyczne nisze i koncentrują się już głównie na eksporcie. Może nie mamy gigantów — polskiego Google’a czy Skype’a — ale mamy mnóstwo mniejszych firm, które konsekwentnie wychodzą w świat. Przedsiębiorstw, dla których Polska jest zbyt mała, stale przybywa i ten proces będzie się nasilał w najbliższych latach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Polskie innowacje zaczynają coś znaczyć