Polskie sądy nie spe łniają technicznych wymogów Unii

Bohun Izabella
opublikowano: 1999-02-24 00:00

Polskie sądy nie spełniają technicznych wymogów Unii

ODLEGŁA PERSPEKTYWA:

Ochrona sądów to potencjalnie duży rynek dla firm ochroniarskich. Na razie jednak brakuje pieniędzy nawet na godziwe, sędziowskie płace. fot. T. Zieliński

Sytuacja polskich sądów rejonowych pod względem wyposażenia technicznego i warunków pracy jest daleka od doskonałości.

Taką opinię wystawiła im Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która sporządziła raport na ten temat. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że nie może poprawić sytuacji polskich sądów, ponieważ nie ma na to pieniędzy.

Raport sporządzony został w tym roku. Ankietę przeprowadzono w wybranych losowo trzydziestu ośmiu sądach rejonowych Polski. W badaniach brało udział ośmiuset trzydziestu sześciu sędziów tych sądów.

Wymogi Unii

Artykuł szósty Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Obywatela nakłada na wszystkie sądy podstawowy obowiązek zapewnienia publiczności na rozprawy. Ankieterzy fundacji udowadniają, że część badanych sądów rejonowych standardu tego nie zapewnia.

— Sądzę, że podpisywane konwencje oraz umowy międzynarodowe z państwami Unii wymuszą na ustawodawcy polskim respektowanie ratyfikowanych przepisów. Na razie nie mamy czym się chwalić. Z naszych obserwacji wynika, że aż siedem proc. wybranych sądów nie posiada w ogóle miejsc dla publiczności. Odnotowaliśmy, że w dziesięciu proc. rozprawy mogą się toczyć, ale w obecności tylko pięciu osób. Zauważyliśmy także, że tylko przy co czwartej sali znajdują się pokoje narad sędziowskich — twierdzi jeden z ankieterów.

Bezsilność Temidy

Polskie sądy nadal nie są odpowiednio chronione, przez co — zdaniem fachowców — są mniej bezpieczne. Odbiegają od europejskich standardów szczególnie pod względem zabezpieczeń elektronicznych i logistycznych.

W pięćdziesięciu budynkach sądów rejonowych, pracownicy ochrony nie zostali wyposażeni w żadne środki. Nikt z ochroniarzy nigdy nie słyszał o tym, że w jego wyposażeniu powinien się znaleźć np. wykrywacz metali, ani że obiekt, który zabezpiecza powinien być wyposażony w taśmociągi do kontroli zawartości bagaży lub kamery. Ankieterzy dysponują dowodami, że straż i ochrona sądu w ogóle nie dokonują kontroli wychodzących z gmachu sądu.

— Polscy sędziowie powinni walczyć nie tylko o porządek i powagę sądu na sali rozpraw. W ich interesie leży zapewnienie sobie, uczestnikom rozpraw oraz innym ludziom przebywającym w budynku sądu osobistego bezpieczeństwa. Z naszych badań wynika, że sześćdziesiąt cztery proc. badanych sądów nie gwarantuje przebywającym w nim ludziom jakiejkolwiek ochrony. Straż przemysłowa obecna jest w dwóch proc. sądów. Lepiej jest z wynajętą płatną ochroną, ale funkcjonuje ona tylko w dwunastu proc. sądów — komentuje uczestnik ankiety.

Ucieczka z wokandy

Nie tylko nie ma pieniędzy na ochronę sądów rejonowych. Dla ich sędziów dużo większą bolączką są stosunkowo niskie zarobki. Zarabiają nieco ponad dwa tysiące złotych. Jest to ich podstawowa pensja bez dodatkowych uposażeń w postaci premii, wynagrodzeń za wysługę lat lub za pełnienie dodatkowych funkcji. Z tego powodu część sędziów rezygnuje ze swego zawodu. To w efekcie powoduje, że reforma sądownictwa, której wprowadzanie powinno opierać się na osobach doświadczonych, siłą rzeczy mocno się opóźnia.

— Aplikacja sędziowska jest najkrótsza i trwa dwa lata. Dla młodych prawników stanowi trampolinę do kariery w biurach notarialnych czy kancelariach radców prawnych. Ja również podjąłem pracę w wymiarze sprawiedliwości z takim zamiarem. Jeśli jednak nic się nie zmieni, to wokandy sądowe już niedługo zaczną świecić pustkami — mówi pragnący zachować anonimowość młody sędzia warszawskiego sądu rejonowego.

Izabella Bohun