Coraz więcej spółek z GPW pilnie poszukuje silnych inwestorów strategicznych. Tymczasem analitycy uważają, że wiele z nich może z powodzeniem funkcjonować samodzielnie.
Gra pod inwestora to na GPW codzienność. Jednym z najczęstszych motywów wzrostu ceny akcji spółek notowanych na GPW jest akumulacja jej walorów w perspektywie odsprzedaży akcji w wezwaniu. Tymczasem wiele spółek, nawet tych, które już prowadzą rozmowy z partnerem branżowym, może prowadzić działalność samodzielnie.
Jakościową zmianę w zarządzaniu wymusiła dekoniunktura. Paradoksalnie, trudna sytuacja na rynku zmusiła firmy do zwiększenia dyscypliny i kontroli kosztów. Firmy cukiernicze z GPW z powodzeniem podjęły się restrukturyzacji bez udziału inwestora branżowego. Z kolei Mariusz Gromek, prezes produkującego materiały budowlane Cersanitu uważa, że jego spółce obecnie niepotrzebny jest partner zagraniczny.
— Sami sobie świetnie dajemy radę. Mamy jasną strategię popartą osiąganymi wynikami. Nie mamy problemu z pozyskiwaniem finansowania — mówi prezes Cersanitu.
Wśród przyczyn, jakie skłaniają do poszukiwania przez spółki inwestorów, analitycy wymieniają krótkoterminowe korzyści, czyli premię ze sprzedaży akcji. Na dodatek w Polsce dominuje jeszcze pogląd, że zagraniczna kadra ma lepsze kompetencje w zarządzaniu i jest bardziej elastyczna od polskiej.
— To się jednak zmienia. Coraz więcej polskich menedżerów nie ustępuje już umiejętnościami zachodnim — zauważa Grzegorz Lityński, analityk DM BZ WBK.
Wojciech Szymon Kowalski, analityk DM BMT, dodaje, że nie zawsze pozyskanie zagranicznego partnera rozwiązuje wszystkie problemy spółki.
— Mamy wiele przykładów firm, których rozwój po wejściu inwestora w pewnym okresie uległ wyraźnemu spowolnieniu. Tak jest np. w przypadku Okocimia — dodaje analityk DM BMT.
Zdaniem Wojciecha Szymona Kowalskiego, dokonania takich firm giełdowych jak Kęty czy Elektrim Kable pozwalają przypuszczać, że spółki te nie potrzebują inwestora branżowego.
— Brak inwestora w Elektrimie Kable nie powinien przeszkadzać w dalszym rozwijaniu działalności. Spółka ta ma zdywersyfikowany profil, a pozyskanie inwestora może narazić firmę na sprzedaż części działalności, co nie musi być dla niej korzystne. Kętom w obecnej sytuacji w zupełności wystarczą akcjonariusze finansowi, tacy jak OFE — dodaje Wojciech Szymon Kowalski.
Z kolei Grzegorz Lityński twierdzi, że polski kapitał jest już na tyle silny (przykładem są fundusze emerytalne), że może być alternatywą dla inwestorów branżowych.
— Współpraca z nimi może być korzystna. OFE mogą być źródłem kapitału, a nie angażują się w spółki na dużą skalę. Fundusze są przede wszystkim nastawione na udział w zyskach poprzez stały wzrost osiąganych wyników — mówi Grzegorz Lityński.