Polskie spółki powinny teraz zachować spokój

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2001-09-13 00:00

Polskie spółki powinny teraz zachować spokój

Tadeusz Marszalik

prezes Tras Tychy

- Nie przewiduję, żeby akty terroru w USA odbiły się negatywnie na działalności i kondycji naszej firmy. Sytuacja zmieniłaby się oczywiście w przypadku, gdyby tego typu wydarzenia nastąpiły w Polsce, co jest jednak mało prawdopodobne.

Jacek Kalinowski

rzecznik Centertela

- Uważnie obserwujemy sytuację na światowych giełdach. Nie jesteśmy jednak firmą, której akcje są publicznie notowane. Ta sytuacja dotyczy naszych właścicieli, czyli TP SA oraz France Telecom. Nie obawiamy się również ewentualnych wahań na rynkach walutowych, ponieważ nasza spółka nie ma wysokich kredytów denominowanych w obcych walutach.

Zdzisław Ingielewicz

prezes Firmy Chemicznej Dwory

- Atak w USA nie powinien odbić się na kondycji finansowej naszej firmy. Wahania cen surowców i paliw mogą jednak spowodować wzrost kosztów naszej działalności.

Jan Wierzbicki

dyrektor ds. korporacyjnych w Reemtsma Polska

- Nie jesteśmy spółką notowaną na giełdzie. Nasz związek z giełdą jest zatem ograniczony. W branży tytoniowej cena najważniejszego surowca — tytoniu — jest notowana w dolarach. Wahania tej waluty mają więc dla nas ogromne znaczenie. Tytoń to dla nas około 3/4 kosztów.

Jerzy Kaniewski

dyrektor zarządzający SKF Poznań

- Skutki ataku na WTC w Nowym Jorku odczuwamy już dzisiaj. Nie dotarła do nas niemiecka delegacja potencjalnych klientów, która nie zdołała przekroczyć granicy ze względu na obostrzenia kontroli granicznej. Spodziewane zawirowania na giełdach światowych mogą wpłynąć na wzrost cen ropy naftowej, co przyczyni się do zwiększenia kosztów działalności wszystkich firm, również naszej. Nie wiadomo, jak będzie się wahał kurs złotego. Jest to dla nas szczególnie ważne, ponieważ 95 proc. naszej produkcji trafia za granicę.

Agnieszka Szeller-Ogrodowska

współwłaściciel Biura Podróży

Eurostop w Poznaniu

- Wpływ zamachu w Nowym Jorku na zagraniczny ruch turystyczny będzie ogromny. Dotyczy to szczególnie kierunków bliskowschodnich i USA. Na szczęście prowadzimy jednak głównie wyjazdy do Europy i krajów Dalekiego Wschodu.

Marcin Piróg

prezes Okocimia

- Na działalność naszej firmy wydarzenia w USA mogą mieć wpływ w dłuższym okresie. Nie wiadomo na przykład, jak będzie reagować rynek paliw i czy się ustabilizuje. Skoki cen ropy mogą negatywnie odbić się na cenach energii i podwyższyć, tym samym, koszty produkcji.

Cezary Burzyński

wiceprezes PKO/Credit Suisse TFI

- Nie ma żadnej paniki. W środę rano klienci przeprowadzali konwersje, ale nie było wycofań. Nasze portfele i tak głównie składają się z obligacji. W trakcie paniki klienci stracą najwięcej, więc nie można do niej dopuścić. Tym bardziej że na razie ku temu jakichkolwiek ekonomicznych podstaw.

Jerzy Bernhard

prezes Stalprofilu

- Po pierwszych notowaniach na GPW widać spore obroty walorami naszej spółki. Pojawił się znaczny popyt. Nie obawiam się strat wynikających z wahań notowań.

Andrzej Tekiel

prezes Lafarge Polska

- Każdy kryzys jest niebezpieczny. Już teraz obserwujemy 20-proc. spadek popytu na cement i jesteśmy bardzo blisko dna. Aby dobrze zobrazować sytuację, wypada tylko powiedzieć: „niczego się już nie boję, bo ja mam raka”.

Grzegorz Świetlik

prezes CA IB TFI

- Dla naszej kondycji nie ma to większego znaczenia, bo działamy głównie na polskim rynku, i tu mamy największe środki zgromadzone i zainwestowane. Pośrednie skutki dla Polski są takie, że Polacy zaczną mniej oszczędzać. Nasi inwestorzy czekają na to, co będzie dziać się dalej.

Artur Nowak-Gocławski

wiceprezes Banku Społem

- Kierowany przeze mnie bank nie jest wrażliwy na giełdę, nie prowadzimy też operacji walutowych, toteż nie widzę w tej chwili poważnego zagrożenia. Gdyby jednak niepokój przeniósł się na rynek bankowości, mogłoby to przynieść skutek np. w postaci wycofywania środków przez klientów.

Bożenna Kasperczak

członek zarządu Cigna STU

- Zdarzenia w Stanach Zjednoczonych nie będą miały bezpośredniego wpływu na Polski rynek ubezpieczeniowy.

Możliwe jest jednak, że zmieni się podejście reasekuratorów i zaczną oni inaczej kalkulować ryzyko. Byłoby jednak niewłaściwe, gdyby w uwzględnianiu zagrożenia międzynarodowym terroryzmem brali też pod uwagę takie kraje, jak Polska.

Leszek Chorzewski

rzecznik PLL LOT

- Za wcześnie, aby mówić o stratach finansowych w związku z zawieszeniem lotów do USA. Po wznowieniu lotów najbardziej obawiamy się wzrostu cen paliwa lotniczego, które stanowi 15-20 proc. kosztów utrzymania linii.

Dariusz Litwiński

prezes Polish Travel Quo Vadis

- Obawiamy się, że akt terroru w USA odbije się negatywnie na działalności firmy, ponieważ mamy wielu klientów ze Stanów Zjednoczonych. W tej sytuacji nie będą na razie przyjeżdżać do Polski. Niekorzystne byłyby dla nas także gwałtowne zmiany kursów walut.

Artur Żak

departament kontaktów z inwestorami w TP SA

- Analizujemy sytuację. Na jakikolwiek komentarz jest zbyt wcześnie. Naszą jedyną konkretną reakcją dotychczas było obniżenie cen za połączenia z USA o połowę.

Wiesław Kiepiel

prezes Ciechu

- Dla kondycji naszej firmy istotne jest, jak wydarzenia w USA wpłyną na relację dolara do euro i złotego, a także, jak odbiją się na cenach surowców, takich jak ropa i gaz. Ich skok będzie miał ogromny wpływ na ceny produktów chemicznych, którymi obracamy za granicą. Jeżeli wzrosną one znacząco, będzie źle, ponieważ już teraz są za wysokie. Przemysł chemiczny może mieć więc duże kłopoty.

Alicja Wiecka

dyrektor zarządzający SAS Polska

- Firma — pod względem operacyjnym — nie odniosła żadnych strat. Jednak w budynkach World Trade Center mieściły się siedziby wielu naszych klientów. Jak będzie wyglądała dalsza współpraca z nimi — nie wiemy. Na konkrety za wcześnie.

Atak terrorystyczny i chaos, jaki po nim zapanował w światowym centrum finansowym, może również być początkiem ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Dotknie on wszystkie firmy — nie tylko naszą. Olbrzymie znaczenie będą miały następne kroki rządu USA.

Leszek Waliszewski

prezes polskiego oddziału Delphi Automotive Systems

- Nie wydaje mi się, że zamach w drastyczny sposób wpłynie na światową gospodarkę oraz na działalność naszej firmy. JT Wattenberg, szef koncernu, potwierdził na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, że wydarzenia te nie osłabią pozycji Delphi.

Aleksander Lesz

prezes Softbanku

- Jesteśmy o tyle w trudnej sytuacji, że 12 proc. akcji Softbanku posiada Bank of New York. Jesteśmy przybici i nie wiemy, co się dzieje z naszymi udziałowcami. W WTC siedzibę miało wiele banków inwestycyjnych. Problem w kontaktach z nimi dodatkowo potęguje niepewność. Musimy mieć trochę więcej czasu, żeby móc ocenić sytuację. Znając Amerykanów, sądzę jednak, że bardzo szybko pozbierają się po tym ataku.

Rafał Chwast

wiceprezes Comarchu

- Jest za wcześnie na komentarze. Obecne wahania na giełdzie wynikają ze spekulacji dotyczących możliwych reakcji inwestorów na rynkach amerykańskich. Musimy poczekać na otwarcie giełd w USA.

Sławomir Chłoń

prezes Computerlandu

- Nie sądzę, byśmy mieli do czynienia z jakimś większym kryzysem. Sytuacja się ustabilizowała i już widać, że po początkowych turbulencjach giełdy zachowują się normalnie, a akcje spółek, których walory spadały bez praktycznych podstaw, rosną. Oczywiście przebieg sytuacji zależy teraz od tego, czy giełda amerykańska ruszy w czwartek, tak jak zapowiedziano, i jaki przebieg będzie miała sesja. Wierzę jednak, że inwestorzy będą racjonalni i nic złego się nie wydarzy.

Można natomiast oczekiwać wzrostu popytu na technologie informatyczne, szczególnie dotyczące bezpieczeństwa. Terroryzm przenosi się do sieci i odpowiednie zabezpieczenia oraz monitoring Internetu stają się coraz bardziej istotne.