Pomoc zamiast sloganów

Fundacja Po Drugie, kierowana przez Agnieszkę Sikorę, wybuduje dom dla młodocianych mam. Przedsięwzięcie wspiera firma Bandi Cosmetics, której szefuje Joanna Draniak-Kicińska (z lewej). Obie chcą zasygnalizować lukę w prawie, pozwalającą odrywać dzieci od nieletnich matek.

Kasia miała 17 lat, gdy tuż przed opuszczeniem domu dziecka i przeniesieniem się do mieszkania chronionego zaszła w ciążę. Urodziła chłopczyka. Niestety nie mogła go zabrać, ponieważ dom dziecka nie zgadzał się na mieszkanie w nim wychowanków z potomstwem. Synek trafił do rodziny zastępczej. Dziś ma dwa latka i nadal nie mieszka z mamą, a Kasia ciągle walczy o jego odzyskanie. Nie rozumie, dlaczego polskie prawo nie pozwala jej założyć namiastki prawdziwej rodziny i prawdziwego domu.

Wyświetl galerię [1/3]

Fundacja Po Drugie, kierowana przez Agnieszkę Sikorę, wybuduje dom dla młodocianych mam. Przedsięwzięcie wspiera firma Bandi Cosmetics, której szefuje Joanna Draniak-Kicińska (z lewej). Obie chcą zasygnalizować lukę w prawie, pozwalającą odrywać dzieci od nieletnich matek. Fot. Marek Wiśniewski

Trudny temat

Takich historii jest w Polsce wiele. Fundacja Po Drugie, pomagająca od pięciu lat dziewczętom, szacuje, że nawet sto rocznie. Ich bohaterki najczęściej nie pochodzą z domów dziecka, lecz z niewydolnych, często patologicznych rodzin. Popadają w konflikt z prawem, lądują w zakładzie poprawczym. Gdy zajdą tam w ciążę i rodzą dzieci, są im one odbierane i umieszczane w rodzinie zastępczej lub domu dziecka. Tylko dlatego, że mama jest za młoda i siedzi w poprawczaku, a pracownicy socjalni nie są upoważnieni do zajmowania się dziećmi nieletnich.

Sprawa jest trudna i odstrasza wielu potencjalnych sponsorów, którzy wolą pokazać swoje logo przy buzi chorego dziecka niż nastolatki ze „złego” środowiska i to z brzuchem. Nie wystraszył jednak Joanny Draniak-Kicińskiej, prezeski kosmetycznej firmy Bandi, zaliczonej do 100 Kobiet Biznesu 2017 w plebiscycie czytelników „Pulsu Biznesu”. Od listopada 2017 r. prowadzi wspólnie z fundacją Po Drugie akcję „Czytamy dla mamy”, która pomaga nagłośnić społeczny problem i zebrać fundusze na budowę i wyposażenie domu treningowego dla dziewcząt w sytuacji podobnej do tej, w której znalazła się Kasia.

Bezwład rządzących

Historia zaangażowania Joanny Draniak-Kicińskiej w akcję rozkręconą przez fundację Po Drugie zaczyna się… w teatrze.

— Agnieszkę Sikorę, założycielkę fundacji Po Drugie, znam ze środowiska absolwentów legendarnego ogniska teatralnego państwa Machulskich, działającego kiedyś przy Teatrze Ochota. Obie tam uczęszczałyśmy jako dzieci i choć wówczas się nie znałyśmy, miałyśmy kontakt przez wspólnych znajomych. Od spotkania po latach obserwowałam jej działania i gdy pomyślałam o CSR mojej firmy, od razu wiedziałam, że chcę pomóc właśnie jej fundacji — opowiada Joanna Draniak-Kicińska. Pomysł na pomoc dla nastolatek w ciąży, które są pod opieką placówek resocjalizacyjnych, wyszedł od Agnieszki Sikory i fundacji Po Drugie. O zabieraniu im dzieci dowiedziała się przypadkiem.

— W 2012 r. odwiedziłam młodzieżowy dom wychowawczy w Cerekwicy Nowej, dokąd pojechałam prowadzić warsztaty dotyczące podejmowania świadomych decyzji o rodzicielstwie. Prowadzimy je z użyciem lalek fantomów, imitujących przy sterowaniu komputerowym płacz i potrzeby niemowląt. Chodzi o praktyczne oswajanie z tematem grupy, która zwykle wcześnie wchodzi w rolę rodziców. W tamtym przypadku okazało się jednak, że jest nieco za późno, bo wśród słuchaczek siedziało kilka dziewczyn w ciąży i kilka, którym dzieci odebrano zaraz po porodzie tylko dlatego, że prawo nie przewiduje pobytu z dzieckiem w tego typu placówce. Pomyślałam w pierwszej chwili, że to zwykłe niedopatrzenie. Że napiszę pismo do ministerstwa i ktoś dopisze brakujący przepis. Minęło ponad pięć lat, a stan prawny się nie zmienił — opowiada Agnieszka Sikora.

Przez ten czas szefowa fundacji odbyła kilka spotkań z urzędnikami, napisała kilkadziesiąt pism, kilkaset razy tłumaczyła sytuację i opisywała wiele przypadków, w których luka prawna w „Ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich” krzywdzi polskie obywatelki.

— Nawet kobiety osadzone w więzieniach za ciężkie przestępstwa mają prawo po porodzie być w zakładzie razem z dzieckiem. Odbiera się tymczasem to prawo dziewczynom z poprawczaków tylko dlatego, że są nieletnie — podkreśla Agnieszka Sikora.

Przełomowe wydawało się spotkanie z przedstawicielem Ministerstwa Sprawiedliwości u Rzecznika Praw Obywatelskich, podczas którego władze obiecały zajęcie się sprawą. Było to jesienią 2015 r., wkrótce po objęciu sterów państwa przez PiS. Do dziś nic się nie zmieniło. Widząc bezwład urzędników, fundacja kierowana przez Sikorę zaczęła robić, co się da. Nie tylko pomaga dziewczynom w odzyskiwaniu dzieci, ale przede wszystkim przygotowuje budowę domu treningowego.

Właśnie w tę sprawę włączyły się Joanna Draniak-Kicińska i Bandi, organizując akcję społeczną „Czytamy dla mamy”. W ramach akcji powstaje książka — opowieść o losach 16-letniej Anki, która z przyczyn losowych znalazła się w podobnej sytuacji co dziewczyny, którym chce pomóc fundacja Po Drugie. Pierwszy rozdział wymyśliła i spisała pisarka Sylwia Chutnik, dalsze pisze co miesiąc inna blogerka wrażliwa na problemy kobiet. Całość ma być gotowa we wrześniu 2018 r. i wydana w formie książki cegiełki na budowę domu treningowego dla młodocianych mam.

Dlaczego Bandi, jak wiele firm prowadzących działania w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu, nie dało po prostu pieniędzy na budowę domu i na tym zakończyło zaangażowanie?

— Mogliśmy tak zrobić i mieć sprawę z głowy, ale bardziej zależało nam na nagłośnieniu problemu, za który wzięła się fundacja, by dać innym firmom lub podmiotom szansę na włączenie się w pomoc tym dziewczynom — mówi prezeska Bandi. Ten cel już został osiągnięty, bo odkąd trwa akcja „Czytamy dla mamy”, kolejne osoby i firmy zgłaszają chęć pomocy. Biuro architektoniczne WXCA zaoferowało nieodpłatny projekt domu, producent armatury Ravak zaoferował wyposażenie łazienek, finansowe wsparcie budowy zapewnił BNP Paribas, różną pomoc oferuje zrzeszenie przedsiębiorczych kobiet Ladies First.

Modelowe rozwiązanie

Dom powstanie w Wiązownie pod Warszawą. Trwa jego projektowanie i finalizowanie zakupu działki. Będzie tam mogło mieszkać sześć nieletnich mam z małymi dziećmi i kilku wychowawców. Kadra nie tylko będzie monitorowała, jak nieletnie radzą sobie z opieką nad maluchami, ale przede wszystkim będzie je uczyła samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie i korzystania ze wszystkiego, co innym rodzicom oferuje państwo. — Nastolatki, którym chcemy pomóc, nie mają pozytywnego przykładu z domu, nie umieją sobie radzić z najprostszymi sprawami, takimi jak zakupy, gotowanie, opieka nad dzieckiem i zorganizowanie normalnego życia. W naszym domu dowiedzą się, jak zapisać dziecko do żłobka, przedszkola, jak reagować na choroby czy zgłosić je do lekarza — zapowiada Agnieszka Sikora.

Zdaje sobie sprawę z tego, że dom będzie tylko kroplą w morzu potrzeb i nie rozwiąże problemu w skali kraju. Ma raczej nadzieję, że będzie to pewna innowacja społeczna, a zaproponowane rozwiązania będą w jakimś sensie modelowe i ukierunkują resocjalizację.

Czy takie dziewczyny w ogóle chcą się zajmować swoimi dziećmi? Nie zawsze przecież nastolatka, nawet w normalnym domu, chce przerywać naukę i swoje nastoletnie życie w podobnej sytuacji i woli opiekę nad nieplanowanym potomkiem powierzyć swoim rodzicom. Zdaniem Agnieszki Sikory, takie pytanie jest zadawane bardzo często, ale nie tak powinno się stawiać sprawę, bo zwykle kobiet w ciąży nie pyta się, czy chcą być matkami i zajmować się dziećmi.

— Dla naszych podopiecznych dziecko jest najczęściej nadzieją na normalne życie, normalny dom, o którym zawsze marzyły, nawet jeśli będzie biedny i wymagający wsparcia z zewnątrz. I jestem przekonana, że zdecydowana większość dziewczyn w nowej roli się sprawdzi — podkreśla prezeska Fundacji Po Drugie. W pełni podziela to stanowisko Joanna Draniak-Kicińska.

— Jestem realistką i wiem, że nie wszystkim uda się spełnić to marzenie i sprawdzić w roli rodzica. Ale nie zgadzam się na ocenianie ich na wstępie. Należy raczej obserwować ich postępy i oferować pełne wsparcie, bo właśnie wychowanie dziecka może być dla nich jedyną szansą na zmianę życia i samej siebie o 180 stopni — mówi prezeska Bandi. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Pomoc zamiast sloganów