Region stawia na turystykę i branżę rolno-spożywczą. Ale dla ożywienia gospodarczego musi jeszcze wiele zrobić.
Warmia i Mazury to jeden z czystszych ekologicznie i piękniejszych regionów naszego kraju. Choć turyści masowo zjeżdżają tam na urlop, to inwestorzy województwo raczej omijają.
Nie te atuty
Dla inwestorów liczą się inne walory niż dla wczasowiczów. I walorów tych województwu brakuje. „Cechy regionu, które biorą pod uwagę inwestorzy zagraniczni, nie preferują województwa warmińsko-mazurskiego. Region nie może być uznawany za istotny rynek zbytu, dostępność komunikacyjna należy do najniższych w kraju, kwalifikacje siły roboczej są niższe niż w innych regionach” — czytamy w „Strategii rozwoju społeczno-gospodarczego województwa warmińsko-mazurskiego do roku 2020”.
Dlatego, nawet jeśli ktoś zainwestował tu w działalność gospodarczą, to i tak nakłady, jakie przeznacza na przykład na konkurencyjność i innowacyjność, należą do najniższych w kraju.
Nieatrakcyjne miasta
Atrakcyjność inwestycyjna miast regionu jest różna. Władze zauważają, że o ile w rozmaitych rankingach Olsztyn plasuje się dość wysoko, o tyle o wiele gorzej wypadają na przykład Elbląg i Ełk.
„Koncentracja inwestycji w najważniejszych ośrodkach regionu, charakterystyczna dla wszystkich województw, odbywa się na terenie Warmii i Mazur w sposób ograniczony. Jest to skutek niższej konkurencyjności miast województwa z ich odpowiednikami np. w Polsce zachodniej. Ośrodki miejskie o znaczeniu regionalnym nie dysponują wystarczającym potencjałem w sensie przygotowania atrakcyjnych terenów rozwojowych pod nowe działalności gospodarcze” — piszą autorzy „Strategii”.
Czy można tym niedostatkom zaradzić? Władze regionu zdają sobie sprawę z tego, że aby przyciągnąć inwestorów, należy poprawić w zasadzie wszystko: promocję, obsługę i klimat dla inwestycji. I zamierzają się z tym zmierzyć.