Amerykański potentat funduszy indeksowych zawita w 2011 r. nad Wisłę
Polski rynek ma duży potencjał. Badamy, jaka konstrukcja produktu będzie najlepsza — mówi szef iShares.
Skromne — tak można określić zainteresowanie polskich inwestorów pierwszym ETF (pasywnie zarządzany fundusz odwzorowujący indeks). Średnie obroty Lyxor ETF WIG20 z 30 sesji to 4,3 mln zł, czyli porównywalne do czołówki NewConnect. Ale innych to do naszego rynku nie zniechęca. O dystrybucji ETF w Polsce myśli iShares, największy na świecie dostawca tego typu funduszy, należący do amerykańskiego giganta BlackRock.
— Przyglądamy się możliwości wejścia do Polski. Badamy potencjał rynku, weryfikujemy, jaka konstrukcja produktu byłaby optymalna. Analizujemy, czy wprowadzać go na GPW, czy zapewnić dostęp za pośrednictwem innej giełdy. Jeśli wejdziemy na polski rynek, to z czymś więcej niż tylko jednym ETF na WIG — mówi Dirk Klee, dyrektor zarządzający iShares.
Polska gwiazdą
IShares to gigant. Aktywa wszystkich europejskich ETF to 200 mld EUR, a w jego portfelu jest 70 mld EUR. Polska nie jest dla niego nowością. W maju uruchomił ETF MSCI Poland, który inwestuje w 30 dużych polskich spółek. Dostępny jest na razie dla amerykańskich inwestorów, zgromadził 77 mln USD.
— Planujemy wprowadzenie go do Europy. Jest duże zainteresowanie polskimi akcjami, bo jesteście gwiazdą w europejskiej gospodarce — mówi Dirk Klee.
BlackRock przekonuje, że wkrótce i polscy inwestorzy dostrzegą zalety ETF.
— Zapewnia dywersyfikację i płynność, a także pełną transparentność inwestycji i opłat. Kryzys sprawił, że inwestorzy są na tym punkcie bardzo czuli. Okazało się, że wielu nie wiedziało dokładnie, w co inwestuje. Niektóre aktywa stały się niepłynne i nie mieli możliwości wyjścia — mówi Dirk Klee.
Polskie TFI ze spokojem obserwują pojawienie się funduszy, których celem jest zapewnienie zwrotu równego zmianie indeksu. Sugerują, że polscy inwestorzy są aktywni i szukają możliwości bicia go.
— Wielu naszych klientów inwestuje równolegle w fundusze aktywnie zarządzane i ETF. Tych inwestujących w ETF nie można nazwać pasywnymi. Oni też są aktywni, wybierają rynek, na którym inwestują, często go zmieniają. Często wykorzystują ETF do krótkich inwestycji — mówi Dirk Klee.
Szef iShares przekonuje, że ETF to dla klasycznych funduszy duże wyzwanie.
— Dzięki ETF klient może wybierać, na których rynkach chce inwestować, i wie, czego może się spodziewać. Nie musi się zastanawiać, które spółki wybrać do portfela, albo, na którego zarządzającego postawić — dodaje Dirk Klee.
Patrzeć na niuanse
Co wejście drugiego ETF oznacza dla klientów? Choć fundusze odwzorowują ten sam indeks, są różnice.
— Warto sprawdzić doświadczenie w zarządzaniu i historię, jak blisko ETF jest indeksu — różnice są spore. Niektóre ETF biją benchmark dzięki dochodom z pożyczania akcji. Ważne, jaką metodą odwzorowywany jest indeks. Różnice występują też w kosztach, ale ważniejszy niż opłata za zarządzanie jest spread. Kluczowa jest też płynność: jak łatwo można wejść i wyjść z inwestycji — wylicza Dirk Klee.
Europejski rynek ETF czekają spore zmiany.
— Jest 37 dostawców ETF, ale trzech największych kontroluje ponad 70 proc. rynku. To niskomarżowy biznes i trzeba osiągnąć dużą skalę, by odnieść sukces. Dlatego spodziewam się, że w najbliższych latach nastąpi konsolidacja — dodaje Dirk Klee.
Będą fundusze na kolejne indeksy
Aleksandra Kosmulska, szef Lyxor Asset Management w Polsce.
Wchodząc do Polski nie stawialiśmy sobie konkretnych planów sprzedaży, bo tworzymy nowy rynek. Z doświadczenia z innych rynków wiemy, że trzeba pół roku, by inwestorzy oswoili się z nowym produktem. Ale jesteśmy zadowoleni: płynność jest duża, dzięki temu spready są niewielkie. Widzimy też duże zainteresowanie, jest sporo zapytań od instytucji i inwestorów prywatnych. Spodziewamy się wejścia konkurencji. Na rynkach porównywalnych, np. Hiszpanii, jest kilka firm oferujących ETF. To naturalne. Klienci powinni patrzeć na spready i opłatę za zarządzanie. ETF różnią się także odchyleniem od indeksu. Dla polskich inwestorów brak notowań na GPW może być problemem, bo inwestowanie na zagranicznych giełdach wiąże się z ryzykiem kursowym. My myślimy o wprowadzeniu kolejnych ETF na GPW na początku przyszłego roku i pracujemy z nią nad wprowadzeniem ETF na kolejne indeksy.