Dlaczego Jelfa drepcze w miejscu, gdy Polfa Kutno szybko rośnie? Diabeł tkwi w promocji.
Polfa Kutno i jeleniogórska Jelfa to dwóch producentów leków notowanych na giełdzie. Niby robią to samo, ale efekty są różne. Polfa dynamicznie zwiększa zyski, a u Jelfy ostatnio spadają.
— Podstawowa różnica między tymi spółkami tkwi w podejściu do sprzedaży. Jelfa właściwie tylko produkuje leki, czeka, aż napłyną na nie zamówienia. Polfa zajmuje się produkcją tylko częściowo, a znaczna część wysiłków nakierowana jest natomiast na sprzedaż i marketing — mówi Hanna Kędziora, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.
Jest jednak szansa, że w tej sprawie zacznie się coś zmieniać.
— Można odnieść wrażenie, że Jelfa wie, jaką drogą powinna dalej podążać. Zaczyna większą uwagę przywiązywać do sprzedaży — dodaje Hanna Kędziora.
Jej zdaniem, na początku tego roku Jelfa zatrudniała około 50 sprzedawców, teraz jest ich 80-90, a docelowo ma być nawet 150.
— W ostatnich tygodniach przeprowadziliśmy nabór przedstawicieli medycznych i przyjęliśmy kilkadziesiąt osób. Jednocześnie w dziale marketingu zatrudniliśmy wysokiej klasy specjalistów — przyznaje Ryszarda Wolska, rzecznik Jelfy.
Ale nawet jeśli Jelfa osiągnie poziom 150 sprzedawców, to cały czas daleko jej będzie do Polfy, która obecnie ma ich około 240. Co więcej, Polfa łącznie zatrudnia mniej osób (około 500) niż Jelfa (około 1000), co dodatkowo nasila dysproporcję w zakresie udziału nakładów na promocję w łącznych kosztach.
— Niestety, w tym względzie trudno liczyć na poprawę w Jelfie. Spotykam się z przedstawicielami spółki i nic nie słyszałam o planach redukcji zatrudnienia —twierdzi Hanna Kędziora.
— Ta kwestia nas nie dotyczy —zapewnia Ryszarda Wolska.