Wiele wskazuje na to, że do 9 lutego Litwini dogadają się w sprawie zakupu akcji. Tydzień później można spodziewać się wezwania.
Negocjacje w sprawie sprzedaży 47-procentowego pakietu akcji Jelfy, producenta leków z Jeleniej Góry, wkroczyły w fazę finałową.
— Zmierzamy do szczęśliwego zakończenia — twierdzi Dariusz Budzeń, dyrektor Pekao Access, które doradza stronie kupującej, czyli litewskiemu Sanitasowi.
— Wszystko idzie dobrze — mówi krótko Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, reprezentującej sprzedających.
W rękach prawników
Sanitas porozumiał się już ze związkami zawodowymi Jelfy i do przejęcia pakietu brakuje tylko porozumienia z głównymi akcjonariuszami. Podobno jest do niego bardzo blisko.
— Główne kwestie są ustalone. Umowa jest obecnie na etapie uzgodnień między prawnikami — twierdzi Mariusz Budzeń.
Dodaje, że wbrew wcześniejszym obawom negocjacjom nie przeszkadzają ani zawirowania polityczne, ani wakat na stanowisku ministra skarbu (tę rolę pełni premier).
Strony transakcji ustaliły w harmonogramie, że porozumienie powinno zostać podpisane do 9 lutego.
— I to jest jak najbardziej realny termin — zapewnia szef Pekao Access.
Uzupełnia, że niedługo potem, pewnie w ciągu tygodnia, należy się spodziewać ogłoszenia przez Sanitas wezwania na papiery Jelfy.
Od razu całość
Litwini chcą kupić minimum 66 proc. kapitału polskiej firmy farmaceutycznej. Do negocjowanego porozumienia w sprawie sprzedaży mają przystąpić: skarb państwa (posiada 3,92 proc.), Agencja Rozwoju Przemysłu (26,11 proc.) oraz grupa PZU (16,7 proc.). Ci akcjonariusze uczestniczą w rozmowach.
Jednak w obecnej sytuacji wszystko wskazuje na to, że Sanitas spróbuje od razu kupić całą spółkę.
— Plan jest taki, aby wezwanie obejmowało 100 proc. akcji — mówi Dariusz Budzeń.
Sanitas będzie płacił za każdy walor Jelfy 87,1 zł. To oznacza, że przedsiębiorstwo zostało wycenione na blisko 600 mln zł. Rynkowe notowania papierów jeleniogórskiej firmy oscylują w okolicy 82 zł.
Równolegle z negocjacjami Litwini kończą prace nad programem finansowania transakcji. W 40 proc. pieniądze mają pochodzić ze środków własnych i emisji nowych akcji, reszta z kredytów bankowych. Z naszych informacji wynika, że Sanitas już praktycznie w każdej chwili może mieć gotówkę potrzebną do ogłoszenia wezwania. Emisja akcji prowadzona przez litewskiego inwestora weszła w fazę ostatecznego domykania.