PORR unika pole position

Katarzyna Kapczyńska
11-06-2018, 22:00

Spółka zdobyła rekordowy portfel zleceń. Coraz częściej wygrywa przetargi, choć jej oferta nie jest najtańsza

Austriacką grupą PORR zarządza od lat Karl-Heinz Straus, a jej spółkami w różnych krajach kierują zazwyczaj członkowie zarządu. Inaczej jest w Polsce. Ze względu na wielkość naszego rynku i zarządzanie z Warszawy budowami w Norwegii, Austriacy zdecydowali, że biznesem nad Wisłą też będzie kierować menedżer w randze prezesa. Został nim Piotr Kledzik, który skompletował czteroosobowy zarząd.

SKUTEK UBOCZNY:
Zobacz więcej

SKUTEK UBOCZNY:

Piotr Kledzik, prezes PORR, jest zwolennikiem opracowania wskaźnika waloryzacji kontraktów, odzwierciedlającego faktyczny wzrost cen materiałów budowlanych, oraz zasad rozliczania cenowych roszczeń. Obawia się jednak, że najwięcej zyskają na tym wykonawcy, którzy składali w przetargach oferty bez pokrycia. Fot. ARC

Jego celem jest realizacja rekordowego portfela zamówień i przygotowanie spółki do funkcjonowania po zakończeniu inwestycji z bieżącej unijnej perspektywy.

— Wartość naszego portfela zamówień wynosi 5,7 mld zł, ale tegoroczne przychody sięgną 3 mld zł. Zakładamy, że na tym poziomie utrzymamy je w kolejnych latach — mówi Piotr Kledzik.

Nowe rynki

Około 15 proc. portfela stanowią kontrakty norweskie — PORR zakłada, że ich udział będzie wzrastać. Spółka dywersyfikuje działalność, zdobywając zlecenia na rynku drogowym, kolejowym, energetycznym i kubaturowym — biurowym, mieszkaniowym itp.

— Staramy się też rozwijać działalność w segmencie budowy gazociągów. Opracowaliśmy nawet własną metodę spawania rur, dzięki czemu będziemy mogli oferować kompleksową usługę naszym klientom w Polsce i innych krajach — twierdzi Piotr Kledzik.

W przyszłości powalczy o budowę rurociągu Baltic Pipe?

— Dlaczego nie — mówi prezes PORR.

Spółka realizuje też kontrakty hydrotechniczne i zamierza umocnić pozycję na rynku inwestycji związanych z poprawą żeglowności rzek, przeciwpowodziowych itp. W tym celu inwestuje w sprzęt pływający niezbędny do wykonania tego typu zadań.

Sito przetargowe

PORR zdobywa coraz więcej kontraktów, mimo że jego oferty pod względem ceny nie są w czołówce listy przetargowej.

— Czasem jesteśmy wybierani z trzeciego czy piątego miejsca — uściśla prezes.

Jak twierdzi, coraz więcej publicznych zamawiających nie wybiera najtańszych ofert, lecz bada, czy cena jest rynkowa i czy nie jest rażąco niska.

— Część inwestorów z administracji centralnej i samorządowej zaczęła sprawdzać potencjał finansowy, sprzętowy i kadrowy wykonawców. Oferty podmiotów, które go nie mają, są odrzucane i większe szanse na wygraną mają firmy od wielu lat działające na polskim rynku, mające sprzęt, ludzi i zdolne wykonać główne prace budowlane własnymi siłami. My zatrudniamy 2,7 tys. osób i kluczowe roboty realizujemy samodzielnie — mówi Piotr Kledzik.

Choć PORR nie daje się wciągnąć w budowlaną wojnę cenową, podobnie jak konkurenci boleśnie odczuwa skutki nieoczekiwanej zwyżki cen materiałów.

— Mimo że nie jesteśmy najtańsi, w długo trwających postępowaniach zdarza się nam nie podpisać umowy z powodu znacznego wzrostu cen materiałów — mówi Piotr Kledzik.

Gdy jednak zmiany na rynku zachodzą gwałtownie, profilaktyka nie wystarczy. Prezes przyznaje, że kontrakty z portfela spółki wymagają waloryzacji albo podpisania z zamawiającymi porozumień w sprawie potencjalnych roszczeń. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA - Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Trudny kompromis

Niektórzy zamawiający, zwłaszcza Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad,rzeczywiście zaczęli bardziej skrupulatnie weryfikować oferty. Nic dziwnego — jeśli wykonawca ma problemy z realizacją już pozyskanych kontraktów, trudno oczekiwać, że łatwiej będzie mu zrealizować nowe. Dlatego rzeczywiście zdarza się wybieranie oferentów z dalszych pozycji, choć czasem nawet oni nie chcą podpisać umowy ze względu na wzrost cen materiałów.

Konieczne jest ustalenie nowych zasad indeksacji, ale trudno opracować wzorzec, który pogodzi rozbieżne interesy uczestników rynku. Obecnie wykonawcy składają oferty, uwzględniając wysokie ceny materiałów, ale realizacja kontraktów nastąpi np. za dwa lata. Zamawiający obawiają się, że przepłacą, jeśli w tym czasie ceny spadną. Jeśli jednak przyjmiemy zasadę waloryzacji umów w górę i w dół, wykonawcy będą musieli się liczyć z obniżeniem ich wartości, jeśli materiały i robocizna faktycznie potanieją. Na razie jednak drożeją paliwa, a rząd planuje wprowadzić opłatę emisyjną, co może skutkować kolejną podwyżką i roszczeniami wykonawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / PORR unika pole position