- Obiecaliśmy prawdziwe Porsche w epoce elektromobilności – fascynujący samochód sportowy, który nie tylko ekscytuje swoją techniką i dynamiką jazdy, ale wzbudza też pasję u ludzi na całym świecie, zupełnie jak jego legendarni poprzednicy. Teraz spełniamy tę obietnicę - mówi Michael Steiner, członek zarządu Porsche ds. badań i rozwoju.
Na początek Niemcy rzucają na rynek najmocniejsze wersje: taycan turbo i turbo S. Później pojawią się słabsze. Przedstawiciele spółki mówią sporo o nowej erze i raczej nie jest to przesadza, bo inwestycje w rozwój elektrycznych aut sięgną do 2022 r. okrągłych 6 mld EUR.
Polskie ceny taycana turbo zaczynają się od 650 tys. złotych, natomiast na taycana turbo S trzeba wydać co najmniej 790 tys. złotych.
Porsche przestawia się na prąd, ale nie rezygnuje ze sportowego stylu i dobrych osiągów. Taycan turbo S ma do dyspozycji 761 koni mechanicznych i przyspiesza „do setki” w 2,8 sekundy. Przy jeździe bez takich szaleństw zasięg wynosi 412 km. Nowe porsche jest pierwszym seryjnie produkowanym samochodem o napięciu systemowym 800 V.
- W idealnych warunkach ładowania czas „tankowania” akumulatora w zakresie od 5 do 80 proc. stanu naładowania wynosi 22,5 minuty - informuje producent.
Światowa premiera taycana odbyła się w tym samym czasie na trzech kontynentach. Wodospad Niagara symbolizuje energię wodną, Neuhardenberg pod Berlinem energię słoneczną, a wyspa Pingtan energię wiatrową.




