„Portfel PB” uruchomiliśmy 3 kwietnia. Jego powodzenie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nie chodzi tylko o wysoką stopę zwrotu, ale przede wszystkim o ciekawe, merytoryczne i - co najważniejsze – dające zarobić liczne wpisy naszych czytelników na forum portalu pb.pl.
Na starcie mieliśmy 10 tys. zł. zdeponowane na rachunku partnera akcji – Domu Maklerskiego IDMSA. Na czym polega nasza akcja? Komitet Inwestycyjny decyduje co jakiś czas (średnio raz w tygodniu) o kupnie i sprzedaży akcji spółek z GPW. Decyzje podejmuje w oparciu o sugestie i wnioski naszych czytelników – zarejestrowanych użytkowników forum. Akcję prowadzimy zgodnie z regulaminem dostępnym na stronie "Portfela PB" (tam również można znaleźć inne informacje na temat portfela).
Rozpoczynając projekt żartowaliśmy, że przegonimy bessę gdzie pieprz rośnie. Nie spodziewaliśmy się jednak, że uda się to zrobić tak szybko. Od 3 kwietnia indeks blue chipów wzrósł o 12 proc. WIG, który jest naszym punktem odniesienia, poszedł w górę o 14 proc. Po miesiącu jest się więc czym chwalić. „Portfel PB” przyniósł na czysto, po uwzględnieniu prowizji maklerskich, aż 17 proc. zysku. To znacznie więcej, niż tzw. benchmarki. Początek mieliśmy jednak słaby.
Zaczęliśmy ostrożnie. Może nawet zbyt ostrożnie. Kupiliśmy akcje za połowę kapitału i to samych blue chipów. Obawialiśmy się bowiem, że trwająca od połowy lutego fala wzrostowa będzie miała korektę. Postawiliśmy na ING BSK wierząc, podobnie jak niektórzy nasi czytelnicy, że wyniki polskich banków za pierwszy kwartał wcale nie będą tak złe, jak wieszczyli pesymiści. Na razie kurs ING rośnie jak na drożdżach. Do koszyka wrzuciliśmy papiery dewelopera Dom Development, wierząc , że ponad 90-procentowa przecena spółki w czasie bessy to gruba przesada. Tu też zysk jest wysoki – ponad 30 proc. Wobec spodziewanej poprawy koniunktury w światowej gospodarce kupiliśmy też akcje Lotosu. Mamy jednak świadomość, że po wzroście kursu rafinerii o 150 proc. od dna bessy należy mu się mały odpoczynek. Ta inwestycja ma charakter długoterminowy.
Po pierwszym tygodniu „Portfel PB” nie nadążał za rynkiem. Za namową czytelników postanowiliśmy zwiększyć ryzyko naszych poczynań. Zastosowaliśmy tzw. dopalacza (tak to podsumował jeden z internautów). Chodzi o borykającego się z kłopotami finansowymi zagranicznego dewelopera Orco. Znów się udało. Okazało się bowiem, że do spółki pomocną dłoń wyciągnął amerykański inwestor finansowy. Kurs poszybował w górę. Po tygodniu zrealizowaliśmy astronomiczny zysk w wysokości 62 proc. Drugą, mniejszą spółką w portfelu jest równie mocno przeceniona przez bessę Jutrzenka (ostatnie dobre wyniki finansowe konkurencji dają nadzieję na wzrosty). W międzyczasie próbowaliśmy kupić akcje kilku innych, mniejszych firm (Asbis, Magellana). Ustalone limity cenowe okazały się jednak za niskie, by zlecenia się zrealizowały.
Po miesiącu „Portfel PB” jest wart 11,7 tys. zł. Składa się z czterech firm. 31 proc. jego wartości stanowi gotówka, która chętnie wydamy na kolejne inwestycje. Czekamy więc na Wasze propozycje składane na forum portalu pb.pl. Przeanalizujemy i odniesiemy się do Waszych typów. Autorów najciekawszych wpisów znów nagrodzimy darmowymi, miesięcznymi e-prenumeratami „Pulsu Biznesu”.
PARTNER "Portfela PB"
