Portfel szefa TelForceOne schudł wczoraj o 27 mln zł

Katarzyna Latek
15-05-2008, 00:00

Słabe wyniki i prognozy pogrążyły kurs TelForceOne. Oprócz drobnych inwestorów mocno ucierpiały fundusze inwestycyjne.

Słabe wyniki i prognozy pogrążyły kurs TelForceOne. Oprócz drobnych inwestorów mocno ucierpiały fundusze inwestycyjne.

Tak panicznej reakcji na GPW od dawna nie spowodowała żadna spółka. Akcje TelForceOne potaniały wczoraj o 48,35 proc., do 5,79 zł. Powód — słabe wyniki, prognozy oraz komunikat, z którego wynika, że założenia biznesowe spółki opierały się na błędnych przesłankach. Po kieszeni dostał Sebastian Sawicki — prezes spółki i jej największy akcjonariusz. Jeszcze we wtorek jego portfel był wart ponad 56 mln zł. Po wczorajszej sesji — tylko 28,95 mln zł.

Wyprzedaż odchudziła też portfele funduszy inwestycyjnych, w tym Commercial Union Investment Management, który miał 5,29 proc. udziałów dystrybutora komórkowych akcesoriów. Zarządzający tego funduszu nie chcieli jednak rozmawiać wczoraj na temat TelForceOne. W sumie różne fundusze miały według stanu na koniec grudnia 2007 r. około 20 proc. akcji spółki.

Grom z jasnego nieba

Wczoraj rano spółka podała, że obniża prognozę wyników grupy kapitałowej na 2007 r. Zysk netto ma wynosić 6,8 mln zł, a nie 9,18 mln zł, jak zapowiadała jeszcze w lutym tego roku. Według prognozy opublikowanej w środę przychody i zysk brutto ze sprzedaży pozostaną na zapowiadanym poziomie (121,3 mln zł i 40,97 mln zł). To nie wszystko. Spółka podała, że spodziewa się 600 tys. zł straty w 2008 r.

Na stratę netto wpłynie głównie wynik spółki zależnej Teletorium, która ma mieć 3,3 mln zł straty. Samo TelForceOne ma osiągnąć 0,7 mln zł zysku, a pozostałe spółki z grupy — 2,2 mln zł zysku.

Firma podała też wyniki z pierwszego kwartału. Miała 4,42 mln zł przychodów i 478 tys. zł straty netto.

Wiesław Żywicki, wiceprezes TelForceOne, tłumaczy, że przyczyną tak znacznego pogorszenia wyników i prognoz jest nasycenie rynku akcesoriów mobilnych i związana z tym obniżka marży, problemy spółki Teletorium i przerost kosztów w samym TelForceOne. Spółka w budowę sieci teletorium wydała w zeszłym roku około 30 mln zł. 25 mln zł z tej kwoty pochodziło z oferty publicznej.

Gruntowne porządki

Teletorium zostanie mocno odchudzone. Spółka matka rozpoczęła już likwidację trwale nierentownych punktów sprzedaży. Docelowo ma zniknąć 10 proc. z ok. 120 „wysp” ulokowanych w centrach handlowych. Jedna trzecia ma działać w systemie franszyzy. Dzięki temu spółka ma osiągnąć zysk w IV kwartale.

— Część sklepów jest w znakomitych lokalizacjach, rozważamy zwiększenie asortymentu który mógłby przynieść większe marże. Nie zamierzamy jednak inwestować w towar bez sprawdzenia na partiach próbnych, jakim cieszy się powodzeniem — mówi Wiesław Żywicki.

Restrukturyzacja ma objąć także sam TelForceOne, który przyznaje się do przerostu kosztów organizacyjnych. Spółka wydała też sporo pieniędzy na akwizycje. Pomóc ma m.in. sprzedaż wysokomarżowych usług. Wiceprezes Żywicki powiedział, że TelForceOne podpisał w środę umowę z operatorem Play na sprzedaż usług abonamentowych, co jest jednym z kroków do poprawy sytuacji. Spółkę czekają też zmiany organizacyjne. Szczegóły programu naprawczego zostaną podane przy okazji wyników z drugiego kwartału.

— W 2009 r. musimy wypracować zysk netto — zapewnia wiceprezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Portfel szefa TelForceOne schudł wczoraj o 27 mln zł