Poselska proteza zamiast rządowego leku

Tadeusz Markiewicz
24-02-2005, 00:00

Polacy mają (nie)piękną przypadłość. Gdy wydarzy się coś złego, zaczynają leczyć skutki, a nie przyczyny. Tak też jest w przypadku poselskiego projektu ustawy o zwrocie budowlanego VAT dla inwestorów indywidualnych. Założenie na pozór szlachetne — złagodzenie skutków podwyżki podatku z 7 do 22 proc. Ale czy tędy droga? Przecież ta ustawa to kolejny krok na drodze do skomplikowania i tak nieźle zakręconego systemu podatkowego. Pracownicy skarbówki, zamiast zająć się wykrywaniem rzeczywistych przekrętów, będą siedzieć w papierach i sprawdzać, czy podatnik — odliczając budowlany VAT — postawił przecinek we właściwym miejscu...

Jest prostsze, acz trudniejsze do przepchnięcia przez parlament, rozwiązanie. Wystarczy wprowadzić jednolitą stawkę VAT, schodząc np. z 22 do 17-18 proc. Będzie prościej, taniej i bez konieczności zbierania ton faktur. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Większości posłów ten pomysł nie przypadnie do gustu. Można sobie wyobrazić, jakie powstanie larum (i pełne frazesów zatroskanie o ubogich), gdy stawka na leki i żywność pójdzie w górę. Podpowiadamy — na Słowacji, która już przetrenowała wariant z jednolitą stawką, do wybuchów społecznych nie doszło.

Nie chcę być posądzony o popieranie podatkowej polityki rządu, ale to właśnie ten gabinet miał przedyskutować i zaproponować wprowadzenie jednolitego VAT. Dyskusje się odbyły, ale konkretne propozycje nie padły. Zapewne rząd, używając języka komentatorów sportowych, czeka już tylko na ostatni gwizdek. Czy następny skład, który wybiegnie na boisko, będzie grał lepiej?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Poselska proteza zamiast rządowego leku