Wczoraj dla inwestorów bardziej liczyły się informacje z Białego Domu niż rozwój konfliktu zbrojnego w strefie Gazy. Królował optymizm płynący z doniesień z piątkowego spotkania prezydenta Baracka Obamy z liderami partii w Kongresie. Sygnały, że politycy drobnymi krokami zmierzają w stronę uniknięcia tzw. klifu fiskalnego (automatycznych cięć wydatków i podwyżek podatków), dały nadzieje, że największa gospodarka świata zostanie uchroniona przed powrotem recesji. Na rynku widoczne było dyskontowanie wyczekiwanej od dawna wypłaty transzy pomocy dla Grecji, która według weekendowych wypowiedzi unijnych oficjeli ma nastąpić już dziś. Po prawie czterech tygodniach minorowych nastrojów przyszła pora na pozytywne odreagowanie.
Spadek awersji do ryzyka widać było w notowaniach złotego, który powoli odrabia straty z ubiegłego tygodnia. Wczoraj kurs EUR/PLN znalazł się nawet poniżej 4,14 zł, a do końca tygodnia możliwe, że spadnie do 4,12 zł. Jak uczy historia, dane z polskiej gospodarki (dziś produkcja przemysłowa i inflacja PPI) nie mają wpływu na złotego i umocnienie będzie miało podstawy w sentymencie na rynkach zagranicznych. A tutaj, przy słabnięciu obaw o klif fiskalny i zamknięciu tematu Grecji, powinniśmy obserwować wzrost wartości euro do dolara. W poniedziałek kurs EUR/USD testował poziom 1,28 i bardzo możliwe, że w kolejnych dniach bariera ta zostanie trwale przełamana. W przeszłości taki rozwój wypadków zwykle pozytywnie wpływał na złotego.