Resort rolnictwa przygotowuje program wsparcia dla mniejszych gospodarstw rolnych, który ma umożliwić m.in. producentom owoców miękkich, np. truskawek, malin, poprzeczek, wiśni, udziały kapitałowe w ich przetwórstwie.
Pilotażowe rozwiązania, konstruowane z myślą o poprawie opłacalności produkcji w tym segmencie gospodarki rolnej, będą zaproponowane plantatorom i sadownikom w woj. świętokrzyskim - zapowiedziała w niedzielę na konferencji prasowej w Kielcach wiceminister rolnictwa, prof. Stanisława Okularczyk.
Według niej, konieczne jest uregulowanie "patologicznych relacji" między bazą surowcową (produkcją ziemiopłodów - PAP), przetwórstwem i handlem przez umożliwienie grupom producentów objęcia udziałów w zakładach przetwórczych.
"Przetwórstwo i handel żerują na producentach i konsumentach" - powiedziała wiceminister. Nie można inaczej określić sytuacji, w której sadownik otrzymuje w skupie za kilogram jabłek 18 groszy, a konsument płaci za nie w sklepie dwa złote. To oznacza, że w produkcji sadowniczej nie zwracają się nawet koszty transportu - argumentowała.
Zdaniem prof. Okularczyk, rolnicy mogliby wnosić do majątku podmiotów gospodarczych - trudniących się przetwórstwem owoców, warzyw i innych surowców - własne mienie; m.in. środki trwałe, budynki, ziemię i inne dobra posiadające wartość hipoteczną.
Wiceminister poinformowała, że niezależnie od tych przedsięwzięć resort rolnictwa wystąpił do Brukseli z wnioskiem o umieszczenie owoców miękkich na liście "towarów wrażliwych" oraz domaga się - w interesie sadowników i plantatorów - ochrony celnej dla ich produkcji.
O propozycjach systemowych rozwiązań prawnych dla rolników Okularczyk rozmawiała w niedzielę - z udziałem świętokrzyskich parlamentarzystów PiS - z drobnotowarowymi rolnikami z Bielin, Pawłowa i Wilczyc.