Powtórka z maja 2006 raczej się nie zapowiada

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 14-05-2007, 00:00

Wszystko zaczęło się niewinnie. Do spadków w minionym tygodniu doszło nawet bez luki bessy, od czarnej niewielkiej świecy, która nie była nawet za bardzo poparta obrotami. To znacznie utrudniało odpowiedź na pytanie, czy to po prostu kolejna korekta w biegu, czy też początek wyprzedaży na szerszą skalę. O korekcie mówi się nie od dziś, a pierwsza połowa maja z pewnością przywołuje u niejednego inwestora wspomnienia z ubiegłego roku.

Daleka jestem od tego typu porównań i szukania podobieństw z sytuacją na rynku z maja 2006. Pojawiające się w minionym tyodniu sygnały wyglądały jednak dość niepokojąco. Pierwszym z nich było złamanie SK-15, co tym razem nie wzbudziło najmniejszych emocji wśród obrońców rynku. Niedźwiedziom udało się to wsparcie złamać. Wskaźniki też nie wyglądały zbyt zachęcająco, choć sugerowały ograniczony potencjał spadkowy.

Wszelkie rozterki jednak powinna rozstrzygnąć piątkowa sesja, która zafundowała inwestorom wiele emocji. Słabe otwarcie nie przekonało inwestorów do kupna i przecena toczyła się dalej, co zepchnęło WIG20 poniżej 3500 pkt. Opamiętanie jednak przyszło w porę, a coraz więcej odwagi w zakupach można było obserwować na finiszu sesji. Bykom udało się nie tylko zatrzeć negatywny obraz początku sesji, ale także doprowadzić do obrony kolejnych wsparć, począwszy od SK-45 (3486 pkt), poprzez 3500 pkt i w końcu najważniejszy średnioterminowy poziom, czyli 3550 pkt. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że powtórki z ubiegłego roku nie będzie, a korekta jest już za nami.

Czynnikiem ryzyka jest obecnie przede wszystkim atmosfera na rynku w USA. W czwartek na wykresie indeksu DJIA została uformowana negatywna formacja objęcia bessy. W połączeniu z przegrzanymi wskaźnikami jest to poważne ostrzeżenie, jeśli nie wystarczająca przesłanka do zamykania pozycji w akcjach. Dane o sprzedaży detalicznej raczej nie powinny przemawiać za wstrzymywaniem się od sprzedaży. Z drugiej strony — rynek już nie takie dane przyjmował spokojnie.

Na silnych rynkach, a z takim mamy tam do czynienia, spadków pewnym być nie można. Można tylko powtórzyć oklepaną formułkę „że korekta przyjść musi”. Nasz rynek jest jednak oczyszczony z podaży po każdej cenie. Teraz to popyt powinien być w natarciu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Płaczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy