Późna reforma będzie katastrofą

Paweł Zielewski
23-09-2003, 00:00

Odkładanie reformy finansów publicznych do 2005 roku grozi katastrofą — mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Odkładanie reformy finansów na rok, kiedy mają odbyć się wybory parlamentarne i prezydenckie, stwarza ryzyko, że dług publiczny przekroczy w Polsce 60 proc. PKB do 2006 r. — stwierdziła w rozmowie z agencją ISB Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprezes EBOR.

— Gdy dług publiczny przekroczy 60 proc. każdy kolejny budżet musi być zrównoważony, co oznacza olbrzymie cięcia wydatków, głównie socjalnych. Zwiększanie deficyt budżetowego powoduje, że mniej pieniędzy idzie do gospodarki, a to daje mniejszy wzrost gospodarczy — uważa była prezes Narodowego Banku Polskiego.

Na 2004 rok rząd planuje deficyt na poziomie 45,5 mld zł, zmieniając metodologię liczenia. Bez zmiany deficyt wyniósłby około 60 mld zł. Jednocześnie pracuje nad średniookresową strategią finansów, która ma m.in. doprowadzić do redukcji deficytu i długu publicznego.

Była prezes NBP nie podziela też zdania, że wzrost gospodarczy w 2004 r. wyniesie 5 proc. Jej zdaniem, będzie to około 3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Późna reforma będzie katastrofą