Bezrobocie maleje tylko pozornie. Zimą znowu pójdzie w górę, a to wyhamuje wzrost pensji. Przynajmniej w firmach prywatnych.
Pogarsza się sytuacja na rynku pracy. Chociaż według szacunków resortu pracy stopa bezrobocia w sierpniu spadła z 9,4 do 9,3 proc., to jak zaznacza sam resort spadek ten jest tylko pozorny, podyktowany czynnikami sezonowymi.
„Duża liczba osób podejmowała prace w związku z pełnią sezonu w budownictwie, leśnictwie i rolnictwie. (…) Utrzymywała się wysoka liczba napływu do bezrobocia” — napisali eksperci ministerstwa.
Z danych resortu wynika, że w sierpniu liczba ofert pracy zgłoszonych przez pracodawców do pośredniaków wyniosła 97,9 tys. W lipcu ofert było o 10 tys. więcej.
— Te liczby odzwierciedlają początki spowolnienia gospodarczego. Firmy są mniej skłonne do zwiększania zatrudnienia, a branże w szczególnie złej sytuacji mogą je nawet redukować. W dodatku stopa bezrobocia spada znacznie wolniej niż rok temu, bo coraz trudniej jest zwiększać zatrudnienie. Proste rezerwy aktywizowania bezrobotnych z każdym miesiącem są mniejsze — ocenia Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Gorsza sytuacja na rynku pracy przełoży się wkrótce na pensje.
— Kiedy słabnie popyt na pracę, zmniejsza się też presja płacowa. Dlatego nastąpi wyhamowanie wzrostu wynagrodzeń. W przyszłym roku płace w gospodarce będą rosły ze średnią dynamiką 8-9 proc. — twierdzi Maciej Reluga.