Prawo blokuje rozwój lokalnego biznesu
Środki finansowe będące w dyspozycji lokalnych i regionalnych funduszy poręczeniowych Belgii — najsłabszego pod tym względem kraju Unii Europejskiej — są ośmiokrotnie większe od wartości łącznego kapitału podobnych funduszy w Polsce.
Na całym świecie poręczenia lokalnych funduszy traktowane są jako bardzo efektywny instrument wspierania przedsiębiorczości, głównie małej i średniej. Wartość blisko 80 tysięcy poręczeń kredytów udzielanych w połowie lat 90. w Austrii, Belgii, Finlandii, Grecji, Francji, Hiszpanii, Holandii i w Niemczech wynosiła łącznie blisko 6,5 miliarda EUR. W Polsce w roku 1997 udzielono zaledwie 375 poręczeń o wartości niespełna 7 mln EUR.
Ściana wschodnia górą
Młode krajowe fundusze poręczeniowe (pierwszy powstał dopiero w roku 1994 dzięki środkom z PHARE) są za słabe i jest ich niewiele. Według stanu na 30 czerwca 2000 roku, 14 funduszy dysponowało kapitałem 34,1 mln zł, przy czym ponad połową środków gospodarowały dwa o zasięgu regionalnym: w Lublinie i Białymstoku (posiadały kapitały wysokości 9 mln zł każdy). Kapitał najmniejszych nie przekraczał 500 tys. zł. Tymczasem w ocenie Ministerstwa Gospodarki, o sile systemu poręczeń w krajach europejskich decydują właśnie fundusze o zasięgu regionalnym. Gdyby w każdym województwie w Polce funkcjonował fundusz poręczeniowy o efektywności zbliżonej do tej, jaką wykazują fundusze z Lublina i Białegostoku, wówczas łączna liczba poręczeń przekroczyłaby 2,8 tys. Niezbędne byłoby utworzenie 14 nowych, o zasięgu regionalnym i sumie kapitałów szacowanej na 45 mln EUR.
Mimo że słabe i że jest ich zbyt mało, to w ciągu pierwszych 5 lat działalności najaktywniejsze z nich udzieliły wsparcia w formie poręczenia od 6 do 10 proc. małych i średnich przedsiębiorstw działających na ich terenie. Krajowe Stowarzyszenie Funduszy Poręczeniowych szacuje, że poręczenia tych funduszy przyczyniły się do powstania ponad 3 tys. miejsc pracy. Wszystkie fundusze udzieliły od początku istnienia łącznie 1,65 tys. poręczeń na kwotę 80,9 mln zł. Wartość poręczonych kredytów wyniosła prawie 160 mln zł. Średnio poręczano około 51 proc. kwoty kredytu, a średnia wielkość jednego poręczenia wyniosła ponad 49 tys. zł. Największych poręczeń (ponad 95 tys. zł.) udzielał fundusz w Białymstoku, najmniejszych — fundusz w Radomiu (średnio ponad 4,8 tys. zł.).
Kłopot z przepisami
Tomasz Sypuła, zastępca dyrektora Departamentu Programów Celowych Banku Gospodarstwa Krajowego, twierdzi, że BGK gotowy jest wspomagać powstające fundusze lokalne z własnych środków, pochodzących z części wypracowanego zysku, ale dotąd nie pozwalają nam na to przepisy. Jedynemu bankowi dysponującemu rządowymi środkami ulokowanymi na Krajowym Funduszu Poręczeń Kredytowych nie pozwala jednak na to ustawa z dnia 8 maja 1997 r. o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa oraz niektóre osoby prawne. O jej nowelizacji dyskutowano podczas posiedzenia sejmowej Komisji Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
— Jeśli Sejm zaakceptuje zaproponowane zmiany, będziemy mieli do czynienia z prawdziwą rewolucją. BGK zyska możliwość dokapitalizowania lokalnych funduszy poręczeniowych, będzie też mógł udzielać im regwarancji. Z pewnością wzmocni to te fundusze i umożliwi szybszy ich rozwój — przekonuje Krzysztof Margol, prezes Krajowego Stowarzyszenia Funduszy Poręczeniowych.
Rafał Jesswein