J. Kaczyński zapowiada, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie już próbowało szukać większości w Sejmie. Rządząca partia ma nadzieję, że skrócenie kadencji parlamentu uzyska poparcie większości posłów.
Za skróceniem kadencji Sejmu opowiada się PO (autorka jednego z wniosków o samorozwiązanie Sejmu), jednak - zdaniem polityków Platformy - powinna powstać komisja śledcza dotycząca akcji CBA w sprawie podejrzenia korupcji w ministerstwie rolnictwa. "Nasza koncepcja jest prosta - dążymy do jak najwcześniejszych wyborów parlamentarnych i chcielibyśmy, jeszcze przed nimi, powołania komisji śledczej ds. CBA" - podkreśla wiceszef PO Bronisław Komorowski.
Takiej komisji domaga się także Samoobrona i - jak twierdzi wiceszef tej partii Janusz Maksymiuk - jej powołanie jeszcze w tej kadencji Sejmu jest warunkiem poparcia dla uchwały o samorozwiązaniu Izby. Ponadto Samoobrona i LPR szukają poparcia dla swojego wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Jarosława Kaczyńskiego z byłym szefem MSWiA Januszem Kaczmarkiem jako kandydatem na premiera. Zdaniem Maksymiuka, nowe wybory parlamentarne to kolejny krok - po odsunięciu PiS od władzy.
SLD, który złożył w Sejmie drugi wniosek o samorozwiązanie Izby, chce z kolei, by przed rozwiązaniem parlamentu powstały dwie komisje śledcze: w sprawia akcji CBA oraz do wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy (która popełniła samobójstwo, gdy ABW chciała ją zatrzymać w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem). Szef Sojuszu Wojciech Olejniczak deklaruje, że SLD nie wycofuje się ze swojego wniosku o samorozwiązanie Sejmu, ale - jak mówił - "nie można iść na skróty" i powinny powstać dwie komisje śledcze.
Zgodnie z konstytucją, Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów (czyli musi ją poprzeć 307 posłów). PiS (150 posłów) i PO (131 posłów) mają razem 281 głosów, dlatego do skrócenie kadencji parlamentu potrzebne jest poparcie innych klubów np. SLD (55 posłów).
Zdaniem szefa rządu, data ewentualnych wcześniejszych wyborów zależy od postawy SLD. Jak mówił w porannych radiowych "Sygnałach Dnia" J. Kaczyński, jeżeli Sojusz przegłosuje samorozwiązanie Sejmu, to wtedy wybory będą 21 października. Zdaniem premiera, jeśli Sejm nie skróci swojej kadencji, to wówczas w grę wchodzi też dymisja rządu. "Wtedy wybory i tak będą, tylko dwa-cztery tygodnie później" - podkreślił.
Premier wyklucza jednocześnie wiosenny termin wyborów. Jak argumentuje, poziom determinacji Samoobrony i LPR do obrony Andrzeja Leppera "jest tak duży, że nie da się tego ciągnąć dalej".
PiS ma nadzieję, że za wcześniejszymi wyborami zagłosuje większość klubów. "Sytuacja jest trochę paranoiczna, bo rządy PiS - oskarżane o to, że są totalitarne, że są to rządy stanu wojennego czy stalinowskie - apelują do opozycji, żeby ta łaskawie zgodziła się na poparcie wniosku o samorozwiązanie Sejmu. To sytuacja totalnie komiczna" - mówił wiceszef PiS Adam Lipiński.
Samoobrona i LPR złożyły w poniedziałek do marszałka Sejmu wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Kandydatem LiS na premiera jest były szef MSWiA Janusz Kaczmarek. Wniosek może być poddany pod głosowanie nie wcześniej niż po 7 dniach od dnia jego zgłoszenia.
Wiceszef LPR Wojciech Wierzejski deklaruje, że Liga zrobi wszystko, żeby zgromadzić 231 głosów poparcia dla Kaczmarka. "Myślę, że pan Kaczmarek może liczyć na ponad 300 głosów, dlatego, że to jest proste głosowanie: czy jesteś za odwołaniem Jarosława Kaczyńskiego i jego gabinetu i powierzeniem misji tworzenia rządu na najbliższe 2-3 miesiące Januszowi Kaczmarkowi" - podkreślił polityk LPR.
Także w ocenie Maksymiuka, były minister spraw wewnętrznych i administracji to dobry kandydat na premiera. "Jeżeli PO zagłosuje przeciwko konstruktywnemu wotum nieufności, to znaczy, że chce, aby dalej były rządy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele" - uważa wiceszef Samoobrony.
Wydaje się jednak, że wniosek LiS nie ma szans w Sejmie. Zarówno przedstawiciele PO, jak i SLD deklarują, że wniosku o konstruktywne wotum nieufności nie poprą. "To pomysł absolutnie egzotycznym i mało przemyślanym" - uważa Bronisław Komorowski. Szef SLD jest natomiast zdania, że Kaczmarek może być kandydatem, ale "na politycznego świadka koronnego".
Politycy PiS zaprzeczają jakoby wielu posłów ich partii miało zagłosować za kandydaturą Kaczmarka na stanowisko premiera. "To są kolejne bzdury. Trzeba mieć trochę zdrowego rozsądku" - stwierdził Adam Lipiński.
Przygotowanie do wyborów deklaruje także PSL. "Nie mamy problemów z decyzją w tej sprawie. Mniejszościowy rząd PiS nie chce samodzielnie sprawować rządu, premier mówi, że chce wyborów, to co innego możemy zrobić - tylko poprzeć wniosek o samorozwiązanie Sejmu" - ocenia poseł PSL Andrzej Grzyb.
Na razie w projekcie porządku pierwszego po wakacjach posiedzenia Sejmu (22-24 sierpnia) nie ma ani wniosku o skrócenie kadencji Sejmu, ani o konstruktywne wotum nieufności. (PAP)
ajg/ ura/ mhr/