WARSZAWA (Reuters) - W dwa dni po tym jak prezydent stwierdził, iż premier powinien był szybko zawiadomić prokuraturę o propozycji łapówki złożonej Agorze, pokazując jak wielka różnica zdań dzieli głowę państwa od głowy rządu premier Leszek Miller oświadczył, że nie zamierza podawać się do dymisji, ale nie wyklucza wcześniejszych wyborów.
Obawy o stabilność rządu, którego szef wykluczył niedawno z koalicji Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) powodowały w ostatnich tygodniach niepewność na rynku walutowym, stając się jedną z głównych przyczyn znacznego osłabienia złotego. W poniedziałek premier odrzucił jednak kolejny raz sugestie, że powinien podać się do dymisji.
"Rząd jest dalej ukierunkowany na dobra, konstruktywną współpracę z prezydentem (...) i nie zamierzam podawać rządu do dymisji, ani wykonywać niczego, co mogłoby pogłębić destabilizację" - powiedział Miller w programie pierwszym Polskiego Radia.
Premier nie wykluczył jednak rozpisania wcześniejszych wyborów do Sejmu, którego kadencja upływa jesienią 2005 roku, co zasugerował w sobotnim wywiadzie prasowym prezydent. Terminy wymieniane przez premiera są zgodne z tym, o czym powiedział wcześniej Aleksander Kwaśniewski.
"Przyspieszone wybory mogą odbyć się jeśli nie zostanie przyjęty budżet, albo wtedy gdy większość sejmowa tego zechce. Klucz leży w rękach SLD" - powiedział Miller. "Ja nie wykluczam przyspieszonych wyborów, (...) na przykład wiosną 2005 roku (trzeba byłoby wywołać uchwałę o samorozwiązaniu Sejmu), albo połączenia wyborów z wyborami do parlamentu europejskiego (...) w czerwcu 2004 roku" - stwierdził premier.
((Autor: Marcin Gocłowski; Redagował: Adrian Krajewski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: marcin.goclowski.reuters.com @reuters.net))