PAP: Premier Leszek Miller "choćby w gorsecie i na wózku" pojedzie w przyszłym tygodniu do Brukseli na konferencję międzyrządową UE, która ma przyjąć ostateczny projekt konstytucji europejskiej - powiedział w piątkowych Sygnałach Dnia rzecznik rządu Marcin Kaszuba po rozmowie z szefem rządu.
"Premier nie czuje się najlepiej. Ma silne bóle w okolicach kręgosłupa i klatki piersiowej" - poinformował Kaszuba po porannej rozmowie z Millerem, który przebywa w szpitalu po czwartkowym awaryjnym lądowaniu rządowego śmigłowca Mi-8. Kaszuba dodał, że potwierdziła się diagnoza, iż premier ma złamane 2 kręgi bez przemieszczenia. "Najprawdopodobniej skończy się na gorsecie" - oświadczył.
Mimo to premier - jak podkreślił rzecznik rządu - zapewnił, że "choćby w gorsecie i na wózku" pojedzie na konferencję międzyrządową UE, która ma się odbyć w dniach 11-12 grudnia. Co więcej, chciałby także już we wtorek (9 grudnia) spotkać się w Londynie z premierem Wilkiej Brytanii Tonym Blairem.
Kaszuba zweryfikował swoją wcześniejszą informację, że premier wyszedł z rozbitego śmigłowca o własnych siłach. Jak zaznaczył, premier powiedział mu, że "został wywleczony" ze śmigłowca przez oficera BOR-u. Kaszuba dodał, że starano się jak najszybciej wydostać wszystkie osoby z maszyny z obawy, że zacznie się ona palić.
Rzecznik rządu powiedział, że nie wie, jak czuje się szefowa gabinetu politycznego premiera Aleksandra Jakubowska, która ma pęknięte dwa kręgi, ale zapewnił, że stan wszystkich rannych jest stabilny i nikomu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
Awaryjne lądowanie śmigłowca Mi-8 z kilkunastoma osobami na pokładzie miało miejsce w czwartek, niedaleko Piaseczna pod Warszawą. Według komunikatu Centrum Informacyjnego Rządu, oprócz Millera i Jakubowskiej ranni zostali: dwaj pracownicy CIR-u, lekarz, pięciu oficerów BOR-u, 3 pilotów i stewardessa. Wszyscy są hospitalizowani w warszawskich szpitalach.