Premierze, warto nas wysłuchać

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2006-07-17 00:00

Przedstawiciele biznesu radzą nowemu premierowi, jak z gospodarką żyć za pan brat. Liczą, że ich posłucha.

Przedsiębiorcy zarzucali rządowi Kazimierza Marcinkiewicza, że bardziej niż na gospodarce koncentrował się na polityce. Teraz liczą na to, że Jarosław Kaczyński zwróci na nią uwagę i zechce pomóc. A to powinno się opłacić.

— Gospodarka rozwija się szybko, w tempie 4-5 proc., i to się prędko nie zmieni. Jeśli rząd by jej pomógł, dynamika PKB mogłaby sięgnąć nawet 10 proc. — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Co trzeba zrobić? Witold Orłowski, doradca PriceWaterhouseCoopers, nie ma wątpliwości.

— Reformować finanse publiczne i zmniejszyć biurokrację — uważa.

Finanse publiczne to nie tylko kwestia przygotowywanej ustawy, która ma je w nazwie. To pojęcie o wiele szersze, w którym mieści się np. problem wcześniejszych emerytur i rent, które pochłaniają około 20 mld zł rocznie, to emerytury rolnicze, do których dopłacamy 95 proc., czy wreszcie samo podejście polityków do dysponowania publicznymi pieniędzmi, które wystawiane jest na próbę szczególnie w okresach przedwyborczych.

Przedsiębiorcy i ekonomiści mają dla rządu wiele pomysłów na to, jak pomóc gospodarce. Chcieliby więcej swobody, którą krępują setki wymaganych prawem zezwoleń.

— Tymi regulacjami robi się z gospodarki pokrakę — uważa Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan.

Organizacje pracodawców, które zostały powołane do reprezentowania swego środowiska w dialogu społecznym, chciałyby mieć z kim rozmawiać i liczą na to, że rząd będzie traktował je poważnie. Dobrze byłoby też usprawnić wykorzystywanie środków pomocowych, dokończyć prywatyzację, dzięki czemu polityka miałaby mniejszy wpływ na gospodarkę.

Przydałaby się także przemyślana promocja Polski (i poszczególnych jej regionów) za granicą, rozwiązanie problemów związanych z brakiem planów zagospodarowania przestrzennego (które hamują rozwój budownictwa, co może utrudnić wykonanie planu budowy 3 mln mieszkań) i lepsza infrastruktura. Nie chodzi tylko o drogi, lecz także np. o dostęp do internetu, na którego brak cierpi co piąta firma. Itd., itp. lista jest długa.

Nowy rząd dobrze zaczął — udało mu się uspokoić rynki. Inwestorzy będą jednak czekać na konkretne działania.

— Jeśli ich nie będzie, rząd straci zaufanie — przyznaje Marek Zuber, doradca ekonomiczny premiera Kazimierza Marcinkiewicza.