Wojciech Moskwa
WARSZAWA (Reuters) - Prezydent Aleksander Kwaśniewski wezwał we wtorek rząd i opozycję do wypracowania wspólnego plan ratunkowego dla finansów publicznych i gospodarki.
Wezwał także Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), z którego się wywodzi, by przeprowadził trudne ale konieczne reformy, jeśli wygra wrześniowe wybory parlamentarne, na co wskazują sondaże.
Zdaniem ekonomistów Polska musi dokonać radykalnego cięcia wydatków budżetowych, w przeciwnym razie państwu grozi kryzys finansowy, który może opóźnić wejście Polski do Unii Europejskiej.
"Zaapelowałem do rządu, aby w ciągu najbliższych dni podjąć dyskusję ze środowiskami opozycyjnymi, aby w sprawie finansów publicznych i programu ich naprawy uzyskać ponadpartyjne porozumienie" - mówił prezydent po zakończeniu posiedzenia Rady Gabinetowej.
"Jestem pewien, że SLD ma świadomość z potrzeby naprawy finansów publicznych. Ale czy mają odwagę by przeprowadzic reformy? Przekonamy się za kilka tygodni. Mam nadzieję i wierzę, że mają" - powiedział Kwaśniewski.
Analitycy uważają, że prezydent prowadzi pozakulisową grę z liderem SLD Leszkiem Millerem o wpływy w przyszłym rządzie.
Kwaśniewski chce przeforsować na stanowisko szefa resortu finansów swojego doradcę ekonomicznego Marka Belkę, ale liderzy SLD chcą żeby to stanowisko zajęła osobę z ich otoczenia a nie liberalny doradca prezydenta.
BRAK SZCZEGÓŁÓW W SPRAWIE CIĘĆ BUDŻETOWYCH
Kilka godzin przed spotkaniem premier Jerzy Buzek powtórzył, że przyszłoroczny deficyt budżetowy nie będzie większy niż 40 miliardów złotych.
Rząd nie przedstawił jednak konkretnych planów redukcji wydatków budżetowych. Zdaniem analityków osłabiłoby to i tak niewielkie poparcie rząd przed nadchodzącymi wyborami 23 września.
Kwaśniewski powiedział, że rząd jeszcze nie zdecydował, gdzie konkretnie przeprowadzi cięcia w wydatkach budżetowych. Dodał jednak, że nie obejmą one wydatków związanych ze świadczeniami dla najbiedniejszych i tych związanych z procesem przystępowania Polski do Unii Europejskiej.
Jednak bez radykalnej redukcji wydatków budżetowych deficyt może w przyszłym roku przekroczyc 11 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) wobec 3,9 procent założone na ten rok.
"Polska podoła tym trudnościom w publicznych finansach, a rząd podejmie zdecydowane decyzje" - powiedział premier Jerzy Buzek, który w środę będzie mówił o budżecie w Sejmie.
NOWY RZĄD POPRZE PLAN BUDŻETU
SLD, który prawdopodobnie sięgnie po władzę po wyborach, popiera ograniczenie deficytu w przyszłorocznym budżecie na poziomie pięciu procent PKB, jednak również nie podał konkretnych rozwiązań.
SLD nie przystała na propozycję rządu o rozpoczęciu wspólnych rozmów na temat budżetu mówiąc, że jest już za późno. Spytany o współpracę z rządem jeden z prominentych polityków Sojuszu, Wiesław Kaczmarek, stwierdził, że rozmowy takie miałyby sens miesiąc lub dwa wcześniej.
"Do wyborów pozostały już trzy tygodnie i tak współpraca byłaby pozorna. Mamy nadzieję, że rząd przedstawi rzeczywistą ocenę budżetu, żebyśmy nie odkryli kolejnego trupa w szafie" - powiedział Kaczmarek.
((Reuters Serwis Polski, tel. +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))