Dziesięcioletnia historia firmy prowadzi od projektanta do dużego biura projektowego, następnie do generalnego wykonawcy i wreszcie do inwestora. — Może to zabrzmi dziwnie, ale wymyśliłem tę firmę jeszcze na studiach. Byłem na drugim roku. Zastanawiałem się — jak powinna funkcjonować, jakie umiejętności będą potrzebne, jakie wartości będą ważne. Pomysł oczywiście ewoluował, ale idea i sedno pozostały — opowiada Arkadiusz Nagięć, założyciel Pro-Invest.
Pierwsze kontrakty...
W 2002 r. założyciel firmy skończył studia na Politechnice Częstochowskiej. Pracował jako projektant w branży konstrukcyjnej. Zbierał doświadczenia i kontakty. Cztery lata później był gotów do podjęcia ryzyka — założył jednoosobową działalność gospodarczą. Pierwsze zlecenie? — Był to projekt wielobranżowy centrum logistycznego w Skawinie. Dzisiaj to moi dobrzy przyjaciele, wtedy to byli bardzo wymagający klienci. Przedsięwzięcie poprowadziłem z pomocą podwykonawców. Skończyłem je z powodzeniem. Zleceniodawca polecił mnie innym inwestorom. Przez pierwsze lata firma rozwijała się stopniowo. Podpisywała kolejne umowy, na koncie przybywało realizacji, zadowolonych klientów i rekomendacji. — Zdobyłem kilka prestiżowych kontraktów, m.in. projektowałem konstrukcje dla Cadbury Polska. Jak na polskie warunki, to była bardzo duża inwestycja — mówi Arkadiusz Nagięć. Podkreśla, że zdobywanie kolejnych zleceń, to nie tylko łut szczęścia. — Myślę, że to wynika z naszej solidności, umiejętności i coraz większego doświadczenia. To przynosi inwestorom oszczędności. Projektując, staramy się nie marnować materiałów. Stosujemy zoptymalizowane rozwiązania techniczne, aby obiekty były funkcjonalne, przyjazne dla użytkownika i niezbyt drogie w budowie. Najważniejsze, żeby klient był zadowolony, wracał do nas i polecał innym. W taki sposób firmy budują markę. Tak było od początku.
...i pracownicy
Zleceń przybywało. Potrzebni byli pracownicy. — Pierwszym był mój ojciec — woził mnie po budowach w całym kraju. Siadałem z tyłu i otwierałem laptopa. Miałem biuro w samochodzie — wspomina prezes Pro-Invest. Wspomina kolejne zdarzenia z historii firmy. — Dostaliśmy zlecenie na projekt tartaku. Krótki termin — dwa tygodnie, pieniądze też nie oszałamiały. Zgodziłem się. W Biłgoraju w jakimś barze przy stacji benzynowej, uzgadniając szczegóły umowy, poznałem Jacka Lewandowskiego. Obecnie to nasz dyrektor handlowy. Projekt tartaku przygotowałem z Pawłem Kaproniem, moim kolegą ze studiów. Nadal współpracujemy. Tak jak ja, z wykształcenia jest konstruktorem. Moim zdaniem, to geniusz. Paweł współprowadzi w naszej firmie dział innowacji. Projektów jest coraz więcej. Wśród klientów są m.in.: Dan Cake, Panattoni, Milmet, Ngk, Huhtamaki, Brembo, TRW, Teamtechnik. Rośnie też zatrudnienie. W 2011 r. w firmie pracowało już 50 osób. Większość z polecenia lub poznane podczas wspólnych realizacji. W 2012 r. Pro-Invest miał już stałych klientów i wiele znaczących inwestycji przemysłowych na koncie. Nowe rozwiązania — Wiedziałem, że muszę się rozwijać, bo pozostanie tylko projektantem nie jest szczytem moich marzeń. Nie tak widziałem firmę, kiedy zaplanowałem ją na studiach. Dlatego zacząłem szukać realizacji w budownictwie przemysłowym. Trudnych. Szukaliśmy własnej niszy — akcentuje Arkadiusz Nagięć. W 2013 r. powstały m.in. obiekty dla Alpha Technology, Marco, Trefl. Wszystkie cechowała wysoka jakość wykonania, estetyka, optymalizacja kosztów wykonawczych i — w perspektywie — eksploatacyjnych. Pro-Invest jest w stanie sprostać nawet najbardziej wymagającym klientom. Ma za sobą wiele wzorowo przeprowadzonych realizacji, na przykład Met-Chem — obiekt dla przemysłu ciężkiego, BTH — hala produkcyjna lub też obwarowana wysokimi normami wykonania fabryka dla branży spożywczej Promar. Dosłownie kilka dni — tyle potrzebuje Pro-Invest by w ramach unikatowej usługi przygotować projektowy zarys dowolnego obiektu. — Nie przesadzam — zapewnia prezes. Dzięki temu klienci mogą od razu poznać cenę obiektu, który chcą wybudować, i ryzyko związane z inwestycją. Koncepcja jest na tyle dokładna, aby można było ją wycenić i rozmawiać o szczegółach. — Możemy znaleźć lub kupić dla klienta działkę w danej lokalizacji. Możemy zaprojektować obiekt. Możemy go wybudować i wynająć albo tylko zaproponować formułę: „zaprojektuj i wybuduj” — dodaje prezes. Klient wówczas nie musi się o nic martwić. Cały proces inwestycyjny prowadzi Pro-Invest — uzyskuje decyzję środowiskową, pozwolenie na budowę. Spisuje się umowę. Powstaje harmonogram. Realizacja trwa zwykle 6-8 miesięcy. — Można to zrobić w tym terminie. Pomaga nasza kultura techniczna i administracyjna oraz znajomość przepisów: prawa budowlanego, wodnego, ochrony środowiska czy innych ustaw i rozporządzeń. Współpracujemy z urzędami, a nie tylko wysyłamy wniosek — mówi Arkadiusz Nagięć. W formule „zaprojektuj i wybuduj” powstała np. hala dla Rafametu w Kuźni Raciborskiej. Oddano ją w tym roku. — Podczas realizacji nie było problemów, żadnej nadinterpretacji zapisów umowy, dodatkowych kosztów czy poślizgu — podkreśla Longin Wons, prezes Rafametu. Arkadiusz Nagięć dodaje, że taki proces wymaga zaufania do spółki. Firma musi mieć renomę, żeby nie było wątpliwości, że zna się na tym, co robi, i robi to dobrze. W tej samej formule „design & build” powstała fabryka dla klienta z segmentu automotive — firmy Tru-Flex. Obiekt realizowany był w niesamowicie krótkim czasie. Pro-Invest jako projektant i generalny wykonawca zaskarbił sobie ogromne zaufanie amerykańskiego inwestora. Kilka lat temu Arkadiusz Nagięć powołał spółkę Capital High. Została inwestorem przebudowy starego młyna parowego w Katowicach w nowoczesny biurowiec butikowy Staromiejska 13a, a także budowy fabryki Schoeller Allibert w Zabrzu. Przyspieszając rozwój, Pro-Invest stał się spółką akcyjną, kontynuującą pracę jednoosobowej działalności gospodarczej w rozbudowanej strukturze działów: projektowego, realizacji, innowacji, inwestycji oraz nieruchomości. Firma stworzyła strukturę holdingową, pozwalającą na wieloraki rozwój. Uruchomiła własne wytwórnie konstrukcji stalowych i żelbetowych. Jest jeszcze działalność, o której prezes na razie nie chce zbyt dużo mówić. Uchyla tylko Rabka tajemnicy: dotyczy ekologii, produkcji rolniczej i odzieży. To kolejna noga biznesu, która umożliwi dalszy zdywersyfikowany rozwój. Działalności gospodarczej założyciel jednak nie zlikwidował. — Może z sentymentu — zastanawia się prezes. Tam firma zgromadziła swoje know-how. — To stanowi dodatkową wartość, zapewne jednak pomału będę zmierzać w kierunku jej zamknięcia — mówi Arkadiusz Nagięć. Dzisiaj Pro-Invest buduje fabryki, hale, biurowce. Niektóre wynajmują polskim i zagranicznym inwestorom, jeśli nie chcą lokować kapitału w budynkach.
Przyjazna przestrzeń
Prezes Pro-Invest podkreśla, że firma przywiązuje bardzo dużą wagę do tworzenia przyjaznego otoczenia wmiejscu pracy i zamieszkania. Nie chodzi o skórzane fotele czy marmury w łazienkach, lecz o to, by człowiek czuł się tam komfortowo. Musi być wygodnie, funkcjonalnie i ergonomicznie. — To nasza misja — tworzenie najbardziej komfortowych miejsc do pracy i do zamieszkania. Jej realizacja wymaga zwrócenia szczególnej uwagi na jakość wykonania, innowacyjne rozwiązania i niemal zerowe zużycie energii dzięki wykorzystywanym materiałom, a także na wygodę i funkcjonalność projektowanych i budowanych obiektów — mówi Arkadiusz Nagięć. Komfort oznacza także to, że inwestorzy nie wydają więcej niż trzeba na budowę fabryki, a także jej późniejszą jej eksploatację, która bywa droga, jeśli jest nieprzemyślana.
Wspólna filozofia
Dbałość o człowieka, jego komfort i samopoczucie, ekologia, środowisko — to w ustach prezesa Pro-invest nie puste slogany. To filozofia. — Zaletą pracy w naszej firmie jest atmosfera, która sprzyja sukcesom zawodowym i prywatnym. Nie ograniczamy się jedynie do dbania o nasz rozwój profesjonalny, dbamy również o zdrowie i komfort — mówi Dawid Tatarek, dyrektor działu inwestycji Pro-Invest. Zaznacza, że kluczową kompetencją firmy jest umiejętne łączenie wiedzy i doświadczenia wszystkich pracowników. — Jesteśmy tzw. organizacją cross funkcyjną. Dzięki temu możemy szybko i precyzyjnie oszacować ryzyko, z którym spotkamy się w przyszłości, i odpowiednio na to przygotować. W takich warunkach podejmowanie decyzji jest o wiele łatwiejsze. Oczywiście, ekonomia projektów ma znaczenie, natomiast to jakość produktu, który dostarczymy odbiorcom, jest najważniejsza. Podobnie uważa Jacek Lewandowski. — Taką firmę, o takiej filozofii i sposobie działania wymyślił kiedyś Arek. My tylko pomogliśmy ją zbudować — podkreśla dyrektor handlowy.
Prawdziwy kapitał
Arkadiusz Nagięć przyznaje, że inwestuje w ludzi, ich szkolenie, bo to największy kapitał. — Pamiętam, jak zatrudniłem Wojtka Pendziałka, obecnego dyrektora działu projektowego i Adriana Kopczyka, który teraz jest głównym projektantem w Pro-Invest i członkiem rady dyrektorów. Jeśli ma się takich ludzi przy sobie, można realizować wszystko, bo łączą nas wspólna filozofia i podobne podejście. W dzisiejszych czasach problemem nie są pieniądze, lecz dobre pomysły, na które czekają inwestorzy — mówi prezes. Podkreśla, że prawdziwy kapitał, to kapitał ludzki. — Ważne jest to, z kim pracujesz i jak zbudowany jest zespół. Sukcesem jest taki dobór pracowników, który pozwoli na podjęcie nawet najtrudniejszego tematu, wiedząc, że zespół potraktuje go jako wyzwanie, a nie problem czy przeszkodę. Dbam o zdrowie swoich ludzi, dlatego zatrudniłem konsultantkę ds. zdrowia. Skomponowała dla nas mieszanki ziół i witamin. Udziela konsultacji i porad, jest dostępna dla każdego pracownika. Pro-Invest zatrudnia osoby naprawdę wyjątkowe, poszukujące innowacyjnych rozwiązań, chcące rozwijać się i uczyć. Na przykład języków obcych. Zatrudniam lektora języków obcych, który udziela lekcji pracownikom.
Prestiżowe realizacje, nowe inwestycje
W przyszłym roku Pro-Invest zakończy realizację biurowca butikowego przy ul. Staromiejskiej 13a w Katowicach. Zastosowane rozwiązania zostały zaprojektowane zgodnie z najwyższymi standardami. Zapewnią zdrową i sprzyjającą pracy, kreatywną atmosferę. W projekcie zwrócono uwagę m.in. na jakość mikroklimatu, zagospodarowanie wody deszczowej, redukcję zużycia wody bieżącej, ograniczenie zużycia energii elektrycznej i zastosowanie źródeł energii odnawialnej. W budynku zredukowane będą tzw. wyspy ciepła poprzez zabudowanie dachów tarasami i ogrodem. — To trudny projekt, wymagający szczególnych kompetencji. Jego uciążliwość nie polega na technologii, ale na bardzo mocno ograniczonym dostępie do placu budowy — dodaje dyrektor działu inwestycji Dawid Tatarek. Będzie to jeden z kilku najbardziej zaawansowanych pod względem zastosowanych rozwiązań technologicznych budynków biurowych w Polsce. Za kilka miesięcy zakończona zostanie także duża inwestycja Schoeller Allibert w Zabrzu. Powstaną hala produkcyjno-magazynowa o powierzchni ok. 6 tys. metrów kwadratowych i plac składowy. Rośnie też nowa fabryka z zapleczem magazynowym — Brand Springs Poland w Siemianowicach Śląskich oraz huta szkła w Orzeszu.
Przyszłość
Firma planuje intensywny rozwój i nieustanne wzbogacanie portfolio. — Pro-Invest w przyszłości będzie inwestować w nowoczesne technologie — uważa Jacek Lewandowski. Chodzi o zieloną energię. Jak prezes widzi firmę za 20 lat? — Widzę bardzo duży prywatny biznes o szerokim spektrum działania — mówi Arkadiusz Nagięć. Dywersyfikacja? — To już istnieje, bo my się rozwijamy z potrzeby chwili. To, co nam przeszkadza, usuwamy, a to, co się nam podoba, realizujemy. Dlatego nasze pomysły przynoszą aktywność na wielu polach — podkreśla szef Pro-Invest, który za dwie dekady widzi się na czele dużego międzynarodowego przedsiębiorstwa, kładącego nacisk na społeczną odpowiedzialność biznesu.
Spełnili wysokie wymagania
LONGIN WONS prezes Rafametu
Halę montażu ostatecznego w Kuźni Raciborskiej zakończyliśmy w tym roku. Do ogłoszonego przez nas przetargu zgłosiło się kilkanaście firm. Do drugiego etapu przeszło sześć. Wszystkie złożyły oferty. Braliśmy pod uwagę cenę, ale także inne elementy, np. bardzo ważna była nośność podłogi. Produkujemy elementy ważące nawet 700 ton. Istotne były zagadnienia dotyczące wentylacji i stabilizacji temperatury. Liczyła się estetyka i nowoczesność. To trochę nietypowa hala — o długości ponad 80 metrów, ale wysokości 25 metrów. Wybraliśmy Pro-Invest. Inwestycja łącznie z projektem trwała około 8 miesięcy. Muszę przyznać, że współpracowało nam się kapitalnie. Spisaliśmy dosyć szczegółową umowę. Nie było żadnej nadinterpretacji zapisów, wzrostu kosztów czy innych nieporozumień. W naszym imieniu prace audytowała firma z Krakowa Bilfinger — Tebodin. Wykonawca musiał się zgrać z dostawcą wielkogabarytowych suwnic, uzgodnić z nimi ich sposób zainstalowania.
Współpracowało się bardzo dobrze
DANIEL NIEWIŃSKI asystent Marka Ślibody, prezesa firmy Marco
Ogłosiliśmy konkurs ofert. Należało wykupić koncepcję inwestycji. Chodziło o halę oraz zaplecze socjalno-biurowe, które zamierzaliśmy wybudować w specjalnej strefie ekonomicznej w Gliwicach. Materiały pobrało ok. 10 firm. Po przedstawieniu ofert w końcu został już tylko Pro-Invest. Dlaczego? Spodobały się nam ich pomysły i rozwiązania technologiczne, np. dotyczące klimatyzacji. Służyli nam radą, jak można rozwiązać konkretne problemy. I wcale nie były to najdroższe pomysły, tylko pewne, stosowane już rozwiązania. Współpraca układała się harmonijnie, bez żadnych zgrzytów. Mieliśmy bardzo dobry kontakt z przedstawicielem wykonawcy. Czy zmieniła się cena? Niewiele, ale w wyniku zmian wprowadzonych z naszej inicjatywy. Początkowo chcieliśmy mieć podłogę ze szlifowanego betonu, zmieniliśmy jednak nawierzchnię na żywicę, co spowodowało nieznaczną różnicę w cenie. Inwestycja została skończona w terminie, zgodnie z ustalonym harmonogramem.