Problemem jest biurokracja

PJ, KJ
opublikowano: 2005-09-13 00:00

Janusz Palikot

współwłaściciel Polmosu Lublin

Jednym z ważnych czynników powodujących, że Polska nie jest zbyt przyjaznym krajem dla inwestorów, jest wroga administracja, odstraszająca inwestorów bezzasadnymi karami. W jaki sposób to zmienić? Trzeba wprowadzić odpowiedzialność urzędników — również finansową — za podejmowane decyzje. Konieczne jest także uproszczenie przepisów. Należy również wzmocnić działania prywatyzacyjne, dotyczące także agencji i instytucji państwowych. Można wydzielić sądy hipoteczne, by działały jako prywatne biura rejestrowe. Nie ma także potrzeby, by Sanepid pozostawał instytucją państwową — może działać na zasadach komercyjnych.

Bogusław Sosnowski

prezes Finlife TUnŻ

Polska, chcąc przyspieszyć rozwój biznesu, powinna przede wszystkim dać przyszłym przedsiębiorcom większą swobodę działania. Powinniśmy zmniejszyć ilość nakazów i zakazów związanych z funkcjonowaniem przedsiębiorstw. Niezbędne przy rozwoju biznesu jest także zmniejszenie biurokracji. Poważną barierą jest także niejasność prawa, a także brak klarowności interpretacyjnej. To otwiera pole do nadużyć i korupcji.

Nie bez znaczenia pozostaje także kwestia finansowania przedsiębiorstw. Chociaż powoli zaczynają się tworzyć różne mikrofundusze i inkubatory, które pomóc mają w szczególności młodym ludziom mającym pomysł na biznes. Wydaje mi się także, że wśród Polaków nadal jest niska świadomość, że przed bezrobociem można uchronić się, tworząc własny biznes. We Francji, gdy zamykane były huty i kopalnie, państwo nie dawało odpraw każdemu, ale udzielało bezzwrotnych pożyczek pod warunkiem utworzenia kilku nowych miejsc pracy. U nas, niestety mało kto robi z odprawy taki pożytek.

Leszek Waliszewski

prezes polskich fabryk firmy Borg Automotiv

Wbrew temu, co się powszechnie sadzi, warunki inwestowania w Polsce są dość dobre. Zachętą są niskie koszty pracy i dostępność wykwalifikowanej kadry. Jakość pracy jest wysoka, a nasz rynek zbytu jest większy niż w innych krajach regionu. A jeśli ktoś narzeka na działające w Polsce związki zawodowe, to niech porówna je z tymi z Hiszpanii, Francji czy Niemiec. Tam są one znacznie silniejsze i bardziej destrukcyjne, a prawo bardziej restrykcyjne wobec pracodawcy.

Chciałbym natomiast, by bardziej odpowiedzialnie decyzje podejmowali urzędnicy. Przykładem są nieprzemyślane decyzje urzędów skarbowych, które nieraz doprowadzały firmy do bankructwa.