Zewnętrzny wizerunek polskich banków się zmienia. Wciąż jednak pokutuje stary, schematyczny sposób działania. Choć są wyjątki. — Banki w kraju działają dość asekuracyjnie. To utrwala powszechną opinię, że kredyty są jedynie dla dużych lub bogatych firm. Małe i średnie przedsiębiorstwa mają już trudniej. Niemal bez szans na kredyt pozostają zaś ci, którzy dopiero rozkręcają swój pierwszy biznes i szukają zewnętrznego finansowania — mówi Witold Gawlikowski właściciel sieci warszawskich restauracji Galeria Bali, który przez kilkanaście lat prowadził biznes za granicą, a od 2005 r. pracuje w Polsce.
Niezbędny analityk
Zdaniem warszawskiego przedsiębiorcy problem tkwi w tym, że krajowe banki nie zatrudniają analityków rynku. Ocenia się tylko zdolność kredytową wyliczaną wyłącznie na podstawie wcześniejszych dochodów. — W bankach za granicą przedsiębiorcę najpierw pyta się o business plan i analizuje szanse jego powodzenia — zaznacza Witold Gawlikowski. Restaurator pierwszą Galerię Bali przy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie sfinansował z własnych środków. Drugą, w Złotych Tarasach, otworzył przy niewielkim wsparciu banku. Większy kredyt był mu już potrzebny do otwarcia kolejnej restauracji. W warszawskiej galerii handlowej Blue City zwolnił się atrakcyjny lokal, Gawlikowskiemu zależało więc na czasie.
Czas to pieniądz
— Okazało się, że większość banków, z którymi rozmawiałem nie jest w stanie w żaden sposób przyspieszyć wewnętrznych procedur. Muszą sztywno trzymać się biurokratycznych reguł. Pomimo że oferowały mi nieco tańszy kredyt i wymagały mniejszego zabezpieczenia, zdecydowałem się na ofertę Polbanku. Tutaj moja sprawa nabrała tempa — opowiada Witold Gawlikowski. Przedsiębiorca dostał kredyt pod hipotekę w wysokości kilkuset tysięcy złotych, na otwarcie restauracji. Wkład własny wynosił 40 proc. — Polbank ma dość elastyczną politykę obsługi klienta i działa, dostosowując się do jego potrzeb. W przypadku innych banków, ostatni kryzys wyraźnie określił sposób działania, zaostrzyły się reguły gry. Na niekorzyść przedsiębiorców — wyjaśnia Witold Gawlikowski.